17-10-2021, 19:55
(16-10-2021, 06:52)Paula napisał(a):Paula, trzeba pić lampki "włoskie"(15-10-2021, 20:20)yasmina napisał(a):Yasmina, na zdrowie! Bardzo inspirujące to pozytywne nastawienie! gdy ja miałam diagnozę to czytalam, że były tylko zastrzyki i nie chciałam podporządkowywać im życia. Przez ostatnie 10lat zapomniałam po raz kolejny, a teraz czytam, że wszystko się zmieniło. No ale teraz nic mi nie przeszkadza w normalnej aktywności. Czytam jeszcze, że po wielu latach choroba ta może się wypalić tzn. osiągnąć plateau, tak jakoś czuję u mnie, bo nic nowego się nie dzieje, od wyleczenia tamtego zęba, może nie czuję się na 100proc zdrowa, ale na 99proc.: stopy ciężkie po długim dniu i zauważyłam, że nie potrafię stać z zamkniętymi oczami na jednej nodze. No i po trzech lampkach jestem kompletnie pijana tzw. słaba głowa. Modlę się by tak już zostało(12-10-2021, 20:04)Paula napisał(a): Czy ktoś ma postać łagodna? Ja pierwszy objaw miałam prawie 40lat temu. Dziś czuję się doskonale, tylko stopy po długim dniu pracy na nogach są jakby cięższe. Natomiast miałam 2 bardzo ciężkie rzuty, jeden 25 lat temu, po utracie pracy chodzilam po ścianach i znalazłam się w szpitalu, drugi 10 lat temu ustąpił sam po leczeniu kanałowym bolącego zęba a prawie juz nie mogłam stać na nogach. I znowu zapomniałam o chorobie na 10lat, nawet piję codziennie alkohol i jest ok. Lecz do końca nie wiem, czy to łagodna postać czy nie. Nigdy się nie leczyłam, uciekłam ze szpitala po diagnozie. W rodzinie nikt nie wie i się niczego nie domyśla. Czytając teraz o nowych lekach nie wiem co począć, lekarza się boję.Paula, nie wiem jaką mam postać, ale też przypuszczam, że łagodną, tylko 2 rzuty w ciągu 7 lat. Po diagnozie wyszłam ze szpitala i powiedziałam, że mogą sobie pisać na wypisie co chcą, a ja wiem swoje. U mnie rodzina wie i wszyscy moi motocyklowi przyjaciele i bardzo mnie wspierają i to jest cudne. Też jestem bez leczenia, a to się nie zakwalifikowałam, a to wynik rezo był dobry, ale nie ubolewam nad tym, biorę wit.D3 i B12.
A teraz przechodzimy do tematu wina - piję codziennie wino do posiłku, nie ma w tym nic złego, ot tak dla zdrowotności. Wiesz, że wódkę piją ludzi nieszczęśliwi, a wino szczęśliwi? Że wino jest rozwiązaniem na wszystko, nawet jak nie wiesz jaki jest problem? I że jedynym posiłkiem bez wina jest śniadanie? To tak trochę humoru![]()
Właśnie piję Cabernet Sauvignon
- pól wina
pół wody
, ja daję kostki lodu. Dziś u mnie Savignion Blanc
. Mnie też zaproponowano Interferon w zastrzykach, ale odmówiłam i bardzo dobrze. Mam nadzieję, że istnieje coś takiego jak wypalenie mojego intruza, bo choć wiem, że go mam/ ale on mnie nie/ żyję sobie normalnie, prowadzę firmę, jeżdżę z Panem Mężem na motorze - jakieś 3.800km po przełęczach alpejskich w tydzień, pomimo że na co dzień odczuwam częstsze zmęczenie, słabsze nogi...ale też nauczyłam się z tym żyć, nie robię niczego wbrew swojemu organizmowi.Doceń rolę vit.d, ilość słońca u nas to za mało.
Pozdrawiam
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Moniko - wino jest dobre na wszystko
i to już tak bez żartów, dużo czytałam na ten temat - ma wiele dobroczynnych składników, które pozytywnie wpływają na nasz organizm.

