09-01-2022, 18:04
(08-01-2022, 23:47)fruu napisał(a):(07-01-2022, 20:28)smarrito napisał(a): Czasami sytuacja życiowa wymusza na nas decyzję komu i czy powiemy. Ja o diagnozie dowiedziałam się w trakcie rozwodu, I na moje nieszczęście były chciał wiedzieć co mi jest. Zagroził nawet, że jeśli jestem chora to mi odbierze prawa rodzicielskie sądownie.
Bardzo się tego boję nadal.
Chociaż wygrałam sprawę rozwodową. (Brawo ja! )to prawdopodobnie została złożona apelacja i czekam nadal co będzie.
Ostro jest i stresik (tak wiem, ze niewolno ale co poradzić). To jednak poważna sprawa.
Ale dość tego smędzenia (bo może ktoś ma naprawdę gorsze problemy i nie chce tego czytać).
Ja powiedziała rodzeństwu, 2 osobom w pracy (flash po tecfiderze - trudno ukryć). A przed resztą kryję flasha pod maseczką
Brawo ty! Cieszę się, że wygrałaś. I mam nadzieję że na tym to się jednak zakończy oraz, że żadnej apelacji nie będzie. Bo na własnej skórze wiem jak to jest. Przez stres związany z rozpadem małżeństwa i samym rozwodem wylądowałem kilkukrotnie na solu i parę razy na zwolnieniu.
Trzymaj się ciepło. I spokoju życzę :-)
Dziękuję![]()
Ja własnie mam dużo obawy o rzut, bo w ogóle to nie wiem co mnie powinno niepokoić (nigdy nie miałam leczonego rzutu) i w ogóle z kim zostawić dzieci jeśli wyląduje w szpitalu.
A tata sobie nie poradził jak byłam na punkcji (ostatni tydz. szkoły, czytaj: w sumie laba), wymusił opiekę nad nimi, miały być u dziadków. Tak się natrudził, ze musiał być już po 2 dniach wziąć urlop, żeby się nimi zając


to prawdopodobnie została złożona apelacja i czekam nadal co będzie. 

