17-03-2022, 23:03
Hej,
Mam 28 lat, mieszkam w Norwegii i jestem po wstępnej diagnozie. Jestem już również po „żałobie”, przeczytaniu 80% tego forum, jako takiej akceptacji tego, co mi dolega. Zaczęło się na koniec lutego, od niedzieli zaczęły mi drętwieć dłonie i stopy, w piątek już pół ciała było zdrętwiałe, cała lewa strona jak od kreski włącznie z twarzą, plecami i brzuchem, do tego doszło widzenie podwójne. Lekarza miałam we wtorek ale z przerażeniem udałam się na Legevakt (taki SOR), tam po kilku godzinach zbadał mnie neurolog i zaprosił w poniedziałek z informacją, że mogę zostać w szpitalu dłużej. W poniedziałek od razu dali mi łóżko. W trzy dni byłam juz po RM z kontrastem mózgu i rdzenia, punkcji i pobraniu bardzo dużej ilości krwi do badań, w środę tez juz wjechały sterydy w kroploweczce. W środę usłyszałam wstępna diagnozę, coś tam się świeciło…
Nie czytałam internetow w szpitalu żeby się nie stresować, wiec nic nie wiedziałam jeszcze wiele o chorobie. Lekarka, w sumie to dziwne, poinformowała mnie, żebym nie martwiła się bo będę brać leki i długo będzie wszystko ok, ze mam dziecko zaplanować jeśli je chce i nie czytać nic w internetach bo to stare informacje są. Dziwne bo powiedziała to jakby to była alergia … Po solu (3 dni) zeszło najpierw z oka, a odrętwienie bardzo mocno trzymało i się nasilało, chyba przez stres, niejedzenie, niespanie w nocy itp. Naczytałam się, oczywiście wszystko co najgorsze czytałam. W końcu stres puścił i odrętwienie tez. Na dzień dzisiejszy czuje tylko różnice w odczuciu pracy mięśni i trochę drgam, jakbym miała nienaoliwione stawy.
Wizytę z pełną diagnozą i - z tego co zrozumiałam - planowanym leczeniem mam za tydzień. Norwegia ma większy procent zachorowań niż Polska wiec liczę na to, ze nie będę musiała dodatkowo szukać pomocy w Polsce, ale to się okaże.
Aktualnie oswajam się, psychicznie nastrajam na powrót do normalności (mam miesiąc wolnego od pracy), jest dziwnie, ale już lepiej. Chociaż jak się przebudze w nocy, średnio 2-3 razy, to sprawdzam co czuje i czy nie widzę podwójnie, wiec chyba nadal jest podświadomy stres…
Mam 28 lat, mieszkam w Norwegii i jestem po wstępnej diagnozie. Jestem już również po „żałobie”, przeczytaniu 80% tego forum, jako takiej akceptacji tego, co mi dolega. Zaczęło się na koniec lutego, od niedzieli zaczęły mi drętwieć dłonie i stopy, w piątek już pół ciała było zdrętwiałe, cała lewa strona jak od kreski włącznie z twarzą, plecami i brzuchem, do tego doszło widzenie podwójne. Lekarza miałam we wtorek ale z przerażeniem udałam się na Legevakt (taki SOR), tam po kilku godzinach zbadał mnie neurolog i zaprosił w poniedziałek z informacją, że mogę zostać w szpitalu dłużej. W poniedziałek od razu dali mi łóżko. W trzy dni byłam juz po RM z kontrastem mózgu i rdzenia, punkcji i pobraniu bardzo dużej ilości krwi do badań, w środę tez juz wjechały sterydy w kroploweczce. W środę usłyszałam wstępna diagnozę, coś tam się świeciło…
Nie czytałam internetow w szpitalu żeby się nie stresować, wiec nic nie wiedziałam jeszcze wiele o chorobie. Lekarka, w sumie to dziwne, poinformowała mnie, żebym nie martwiła się bo będę brać leki i długo będzie wszystko ok, ze mam dziecko zaplanować jeśli je chce i nie czytać nic w internetach bo to stare informacje są. Dziwne bo powiedziała to jakby to była alergia … Po solu (3 dni) zeszło najpierw z oka, a odrętwienie bardzo mocno trzymało i się nasilało, chyba przez stres, niejedzenie, niespanie w nocy itp. Naczytałam się, oczywiście wszystko co najgorsze czytałam. W końcu stres puścił i odrętwienie tez. Na dzień dzisiejszy czuje tylko różnice w odczuciu pracy mięśni i trochę drgam, jakbym miała nienaoliwione stawy.
Wizytę z pełną diagnozą i - z tego co zrozumiałam - planowanym leczeniem mam za tydzień. Norwegia ma większy procent zachorowań niż Polska wiec liczę na to, ze nie będę musiała dodatkowo szukać pomocy w Polsce, ale to się okaże.
Aktualnie oswajam się, psychicznie nastrajam na powrót do normalności (mam miesiąc wolnego od pracy), jest dziwnie, ale już lepiej. Chociaż jak się przebudze w nocy, średnio 2-3 razy, to sprawdzam co czuje i czy nie widzę podwójnie, wiec chyba nadal jest podświadomy stres…

