(10-06-2022, 20:30)Tosiia napisał(a): Karolina ja mam roznie - przed rezonansem (juz w punkcie radiologicznym) pytaja sie o objawy i czasami mam bez, czasami od razu z kontrastem, a czasami dopiero w trakcie badania decyduja sie na jego podanie mimo, ze zawsze podpisuje w zaswiadczeniu, ze chce kontrast (na skierowaniu od neurologa nigdy ta informacja nie widnieje)Ja czułam się nie za dobrze psychicznie, jak miałam powiedzieć rodzicom. Zwłaszcza że jestem jedynaczką i rodzice chcieliby żebym była wiecznie zdrowa. Oczywiście ja też tego im życzę. Ale nie chciałam ich oszukiwać. Wiedzieli że się diagnozuję, że w trakcie diagnostyki było już podejrzenie sm, ale każdy miał nadzieję że to jednak nie SM. Więc jak odebrałam wyniki punkcji i usłyszałam oficjalną diagnozę wiedziałam że się zmartwią. Ale starałam się im wytłumaczyć że chyba lepiej wiedzieć i się leczyć. I że może nie będzie tak źle, choć na początku sama w to nie wierzyłam. I póki co nie jest tak źle. Ale jak mam jakieś objawy, to raczej nic nie mówię. Jako że po mnie jeszcze nie widać choroby, to jakoś głupio mi o nich mówić, jak np. jestem zmęczona czy mam zaburzenia czucia. Ale gdyby przytrafił się rzut, to przynajmniej wszyscy będą wiedzieć dlaczego.
Szkoly nie wspominam dobrze ... teraz jako dorosla widze dopiero jaka wsrod nauczycieli byla mieszanka charakterow, ile dysfunkcji i problemow ... i niestety jak ogromne poczucie wyzszosci nad uczniami czesto przeplatane pogarda. Nielicznych nauczycieli wspominam dobrze.
Z mowieniem o chorobie - fajnie, ze tak duzo napisaliscie od siebie. Jestem zmeczona ciaglym 'klamaniem', ale jeszcze przemysle, bo w moim przypadku nawet rodzice nie wiedza. Nie czuje obecnie komfortu psychicznego, ale znajac siebie nie bede go czula tez jak zaczne mowic o chorobie.
W koncu weekend.
Milego!
Jestem zmeczona po tym tygodniu.
Myślę że spróbuj powiedzieć rodzicom. Ale oczywiście to tylko Twoja decyzja.


