20-06-2022, 20:09
(20-06-2022, 10:19)Akinom napisał(a): Ja to stare Baranisko. Imprezowało się oj imprezowało. Był taki czas, że jeździliśmy do roboty godzinę wcześniej, żeby dobrze zacząć dzień i do 16 wytrzeźwieć. Teraz w życiu bym tego nie zrobiła. Nie lubię imprez, nie lubię tłumu. Nie lubię nawet nasiadkwek rodzinnych. Meczy mnie to i nudzi. A jeszcze jak mam zły dzień, to wszystko z rąk leci, do ust nie mogę jedzeniem trafić i to nie jest komfortowe.
A ja Lwica, ale przeterminowana
, bo powinnam była być Rakiem, ale jak patrzę na tego Raka to daleko mi do niego, a jako Lwica obudziłam się dopiero po 50-tce
.Akinom - no to nieźle pracowaliście
.Ech...młodość, inne czasy, imprezy organizowało się ot tak z byle jakiego powodu, nie było facebooka, telefonów, a wszyscy potrafili się zorganizować. Dzieciaki obok w pokoju, a u mnie na 16m pokoju 20 osób
. I spotkania pokerowe, całą noc graliśmy, a rano do pracy. Myślę, że z wiekiem człowiek się uspakaja, potrzebuje ciszy, swojego miejsca, ale i tak prowadzimy życie towarzyskie, lubię mieć u siebie gości, przygotować coś specjalnego do jedzenia, pogadać, pośmiać się, potańczyć. Dlatego tak lubię zloty motocyklowe - jesteśmy wśród ludzi, których lubimy, dobrze się tam czujemy, jest luz, nic nie musimy, cały czas jest zabawa, koncerty, spotkania. Teraz na otwarciu klubu bawiłam się do 2 w nocy/inni do 5
/. A potem przychodzi taki czas, że nie włączam radia, tv, idę na taras i cieszę się ciszą.

