20-11-2022, 14:18
Kiedyś było po prostu inaczej. Chciałam do kogoś wpaść na pogaduchy, to po prostu szlam i tyle. Najwyżej kogoś nie było w domu.
Bez zapowiadania się z miesięcznym wypraedzeniem. Ludzie mieli więcej czasu dla siebie. A teraz? Dzieciaki się nie odwiedzają, bo jest messenger. Jak już ktoś do kogoś przychodzi to absolutnie nie do domu, bo w domu to obciach. Taki dziwny jest ten świat. Bardzo dziwny. Nawet podwórek nie ma, bo nikt nie wychodzi się bawić. My po szkole całe popołudnia spędzaliśmy na podwórku. Czy to lato czy zima. Zawsze było co robić. I nikt się nie martwił, że komuś się coś stanie. Po prostu się bawiliśmy. I komórek nie było.
Bez zapowiadania się z miesięcznym wypraedzeniem. Ludzie mieli więcej czasu dla siebie. A teraz? Dzieciaki się nie odwiedzają, bo jest messenger. Jak już ktoś do kogoś przychodzi to absolutnie nie do domu, bo w domu to obciach. Taki dziwny jest ten świat. Bardzo dziwny. Nawet podwórek nie ma, bo nikt nie wychodzi się bawić. My po szkole całe popołudnia spędzaliśmy na podwórku. Czy to lato czy zima. Zawsze było co robić. I nikt się nie martwił, że komuś się coś stanie. Po prostu się bawiliśmy. I komórek nie było.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

