07-12-2022, 19:26
(07-12-2022, 12:47)Iris napisał(a):(07-12-2022, 11:58)nip napisał(a): SM pojawiło się w moim życiu już wiele lat temu. Na poważnie w 2009 roku, kiedy straciłam widzenie w prawym oku.
Już wcześniej miałam pozagałkowe zapalenie NW, ale albo tego nie zdiagnozowano jak trzeba, albo ukryto przede mną tę diagnozę.
Robię co roku kontrolny rezonans, zmiany demielinizacyjne są, dochodzą nowe, ale bez spektakularnych zmian. W tym roku jednak wyszły dodatkowe w odcinku szyjnym i jutro idę na punkcję. Dr Rusek, który mnie prowadzi nie postawił mi ostatecznej diagnozy. Ponoć teraz kryteria są inne i właśnie zmiany w MR plus prążki w płynie już jednoznacznie o SM świadczą.
Będę wdzięczna za informacje praktyczne dotyczące punkcji, bądź linki. Planuję wpaść jutro do szpitala, dać się dziabnąć, poleżeć plackiem 12h i wyjść. Jest opcja na taką wersję?
Dziękuję z góry za pomoc i wszystkiego najpiękniejszego dla Was wszystkich!
Magda
To wszystko zależy od danego szpitala i decyzji lekarzy. Zakładam, że będziesz miała tę punkcje robioną w Rydygierze, skoro prowadzi Cię dr Rusek, ale nie wiem, jakie tam są zasady. Natomiast kwestia zespołu popunkcyjnego nie jest zależna od leżenia po punkcji. Ja miałam w Uniwersyteckim i leżeć kazali tylko 4 godziny, z czego 2 na brzuchu, ale generalnie byłam wtedy na oddziale. Zespół popunkcyjny miałam, ale znośny, to znaczy głowa mocno mnie bolała, ale mogłam praktycznie normalnie funkcjonować. Pomaga kawa i picie dużej ilości płynów.
Masz mieć te punkcję ambulatoryjnie czy normalnie będziesz przyjęta na oddział?
Dzięki Iris. Tak, w Rydygierze. Dr mówił, że wyjdę następnego dnia, jeśli nie będę mieć zespołu.
Przełożyli mi na następną środę. Ponoć mają ruch większy niż zwykle

Lusia, w 2009 zaszłam w pierwszą ciążę. DR mówił mi że ciąża i laktacja przestrajają często organizm na inne tory i choroba się wycisza. Może dlatego tyle lat był względny spokój? Poza tym ja już trochę stara na SM jestem. 45 lat skończyłam w tym roku. Nadzieja więc jest, że się znacznie pogarszać może nie będzie. A przynajmniej nie z dnia na dzień...

