17-03-2023, 21:56
No to ja się też pochwalę, jak mijają mi dni, choć nie są tak poukładane, jak u MasteRa, który nazywa to rutyną. Ale rutyna i powtarzalność czynności powoduje, że czujemy się bezpiecznie. Ale do rzeczy:
- pobudka 7.00 jeżeli kot Tolek nie ma ochoty na wyjście, jeżeli ma to przerwa w spaniu między 4 a 5
- 7.30 piję z Panem Mężem kawę i mąż jedzie do baru
- potem lapek, papieros, sprawdzanie poczty/sprawy biznesowe/
- 9.00 - karmienie zwierzątek
- mniej więcej do 11.00 ogarniam dwie gry na lapku
- kolejne 3 godziny ogarniam faktury, przelewy, HACAP, kalkulacje, telefon
- potem jadę 15km do baru/samochodem/ - kontrola i robię zamówienie towarów
-16.30 wracamy do domu i jeżeli nie chce nam się gotować to bierzemy jedzenie z baru
- jeżeli chce nam się gotować, to Pan Mąż np. robi włoski makaron
- jeżeli nie jadę do baru to ja robię obiad
- i wieczorny spokój
- pobudka 7.00 jeżeli kot Tolek nie ma ochoty na wyjście, jeżeli ma to przerwa w spaniu między 4 a 5
- 7.30 piję z Panem Mężem kawę i mąż jedzie do baru
- potem lapek, papieros, sprawdzanie poczty/sprawy biznesowe/
- 9.00 - karmienie zwierzątek
- mniej więcej do 11.00 ogarniam dwie gry na lapku
- kolejne 3 godziny ogarniam faktury, przelewy, HACAP, kalkulacje, telefon
- potem jadę 15km do baru/samochodem/ - kontrola i robię zamówienie towarów
-16.30 wracamy do domu i jeżeli nie chce nam się gotować to bierzemy jedzenie z baru
- jeżeli chce nam się gotować, to Pan Mąż np. robi włoski makaron
- jeżeli nie jadę do baru to ja robię obiad
- i wieczorny spokój

