10-04-2023, 20:10
(07-04-2023, 22:13)Benita napisał(a): poproszę przepis na ten pasztet Yasminko bo dobry bym zjadła,Proszę bardzo
- kurczak 2kg na którym gotujesz klasyczny rosół. Pieczarki 1kg kroisz /mogą być większe kawałki/ i smażysz. Mięso z kurczaka mielisz dodajesz pieczarki, ze dwie marchewki, 2 duże namoczone bułki, 4 jajka całe, 3-4 ząbki czosnku/może być więcej, zależy jak lubisz/. I doprawiasz/ja już rosół doprawiam tak, żeby mięso miało odpowiedni smak - daję listki laurowe, ziele angielskie,lubczyk, czosnek niedźwiedzi i pieprz/. Do zmielonej masy dodaję jeszcze czosnek staropolski, majeranek i jak trzeba to sól. Jak jest za gęsta podlewasz rosołem Dwie podłużne keksówki wyłożone papierem do pieczenia i przez 40 min w 180st, robię delikatne nacięcie wzdłuż pasztetu, żeby odparował i jeszcze przynajmniej 1godzinę w 150-160st, - pasztet musi się wypiec. Zostawiam w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami. Jak jest letni wykładam go na deskę "do góry nogami", bo dół zawsze jest lekko wilgotny, a jak wystygnie zawijam w sreberko i do lodówki, musi stężeć, bo nie da się go ukroić.-------------------------------------------
Akinom - ja postawiłam sprawę jasno - robię obiad rodzinny, a pozostałe dni należą do mnie i Mirka.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koszyczek w tym roku też poszliśmy poświęcić, na wsi jest jakoś inaczej - kolorowo, wszyscy się znają, życzą sobie wesołych świąt...
I przypomniałam sobie, jak mój młodszy syn szedł z nami święcić i oczywiście miał swój koszyczek, a w nim tyle samochodzików ile udało się upchnąć
.---------------------------------------------
I w temacie Boga, nie wierzę w księży, tym bardziej, że mają coraz więcej na sumieniu, chociaż nie można wszystkich mierzyć tą samą miarą. Miałam szczęście spotkać na prawdę wspaniałych księży, począwszy od mojego katechety w podstawówce, poprzez proboszcza parafii, który udzielał nam ślubu, wspaniałego księdza w Instytucie Onkologii i przede wszystkim niezwykłego księdza, który moją spowiedź rozpoczął od słów: "Kobieto, puchu marny i cożeś tam nabroiła" I tak sobie gadaliśmy przez dobre pół godziny.
Też wolę wejść do kościoła, jak nikogo nie ma, ale też uważam, że można modlić się np. odkurzając dom.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i tak na koniec - Święta, Święta i...po Świętach Panie Janeczku kochany/cytat z kabaretu Olgi Lipińskiej/

