18-05-2023, 00:32
(17-05-2023, 20:23)yasmina napisał(a): Wiecie, jaka jest pozytywna strona remontu w domu/kładzenie kafli w salonie i jadalni/? Nie mamy telewizora/przynajmniej u mnie/Też dużo przeszłaś.
I okazuje się, że można bez niego żyć. Tzn. my już dawno przekonaliśmy się o tym, bo i tak niewiele go oglądamy...tylko wybrane programy, ale tak jakoś jest, ze odruchowo go włączamy i katujemy się przekazami mediów, nawet jak nie oglądamy...
Tymczasem my wczoraj/zmuszeni sytuacją/ spędziliśmy cudny wieczór rozrywkowy. Najpierw puszczaliśmy sobie z lapków nasze ukochane utwory wspominając sytuacje, w których nam towarzyszyły, a potem zadawaliśmy muzyczne zagadki puszczając fragment utworu/mnie mąż sprawdzał z muzyki filmowej, bo mu powiedziałam, że mnie nie pokona/. I tak sobie muzykowaliśmy do 1.30 w nocy.
![]()
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
E-smka - zdrówka życzę
-------------------------------------------
Orchi, u mnie pęcherz działa w drugą stronę - biorę już m-c Betmigę, ale nie widzę jakoś poprawy...może trzeba dłużej poczekać.
U mnie tez był problem z endometriozą i jeszcze miałam pojawiające się i znikające torbiele w jajnikach. To było jakieś 10 lat temu, ale wtedy wchodził na rynek nowy lek i moja ginekolog zaproponowała mi leczenie. Kosztowało to majątek, ale po 3 m-cach endometrioza zmniejszyła się o połowę i markery nowotworowe jajnika wróciły do normy. Przy czym psychicznie byłam wykończona, bo jak powiedziała lekarka "jestem kobietą estrogenną" i każdy ubytek mnie rozwala. A teraz estrogenów już od dawna nie ma w ogóle z wiadomych powodów![]()
, ale organizm po przegranej niestety walce musiał to zaakceptować
. Takie nasze życie kobietki...
Ja wolę progesteron .Jego brak mnie rozwala.
U mnie w rodzinie babcia i mama po nowotworach złośliwych narządów.
Nadmiaru estrogenów jeszcze nie miałam.



. Najpierw puszczaliśmy sobie z lapków nasze ukochane utwory wspominając sytuacje, w których nam towarzyszyły, a potem zadawaliśmy muzyczne zagadki puszczając fragment utworu/mnie mąż sprawdzał z muzyki filmowej, bo mu powiedziałam, że mnie nie pokona/. I tak sobie muzykowaliśmy do 1.30 w nocy.

. Takie nasze życie kobietki...