30-05-2023, 22:40
Uff, jakoś dałam radę. Pan Biskup pieprzyl co prawda trzy po trzy, ale musiał się streszczac, bo miał na wszystko 1.5 godziny. Potem byla kawa i ciasto i finito. Impreza zaliczona, dziecko uduchowione, a ja mam swiety spokój.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

