12-05-2017, 23:43
(11-05-2017, 22:48)Magda napisał(a): Wlasnie to miałam na myśli - że SM to choroba, z ktora się żyje, pracuje, wychowuje dzieci, marzy... Odbiera nam stopniowo sprawność, ale nie świadomość i możliwość obserwowania urokow życia. Anna Przybylska tej szansy nie miala, a ja doszlam do wniosku, że chocby nawet kiedyś i na wózku, ale może będę mogła patrzec i podziwiać wnuki.
Belanna, masz rację. Zależy też z kim się walczy. Czasem bronią może okazać się czułość i spokój. Jakkolwiek to nazwiemy, ja po prostu postanowilam się nie poddac i jeśli wino i gwiazdy okażą się pomocne, to ja z tych metod chetnie skorzystam. Dorzucę do tego jeszcze spacery po lesie, wakacje w górach, więcej zabaw z dziećmi, a szybkie prysznice postaram się czasem zamieniac na wannę z pianką, bo biedna, choc nowa to miesiącami juz stoi nieuzywana.
A jeśli to co napisalam wydaje się Wam zbyt wzniosle to zrozumcie... leżę po punkcji, przeglądam Internet w telefonie, szukam inspiracji i staram się nie dopuścić do siebie obawy ani załamania. Pewnie niedługo wszystko wróci do normy, a codziennosc przytlumi moją walecznosc
Hej Magda. Jak się czujesz? Miałaś jeszcze jakieś badania? Lekarze coś więcej Ci mówili?
Doskonale rozumiem Twoje przemyślenia. Mimo wielu lat choroby - czasem dopadają mnie różne myśli, czasem skrajne.
Trzymam kciuki! Pisz o wszystkim, co Cię męczy. Lepiej się wygadać niż tłamsić to w sobie.

