(12-05-2017, 23:05)klaudia26 napisał(a): Witaj wśród nas Borówkodość nietypowy ten twój początek choroby z tym złamaniem. Ale dobrze ze domagałaś się tych konsultacji i ze szybko postawili diagnozę. A jak się czujesz teraz? Jesteś w programie lekowym?
I tu dalszy ciąg życia z chorobą i historii.
Po powrocie ze szpitala mimo złamania i tego ciągłego leżenia w łóżku szybko
wróciłam do formy a nawet było zdecydowanie lepiej niż przed wypadkiem.
Odzyskałam siły,byłam w pełni energiczna dziewczyna tak jak zawsze tylko to
że miałam świadomość,że jestem chora.
Ale nie docierało to do mnie.To,ze czasem mnie zarzuciło jak po paru głębszych miałam w nosie.
Do programu dostałam się po 6 miesiącach od stwierdzenia choroby i to tylko dzięki mojemu
kochanem na chwile obecna mężowi,który kocha mnie za to jaka jestem a nie za to co ta choroba
czyni z moim organizmem.Tak przyjmowałam lek AVONEX 9 miesięcy.Lekarz były pod wrażeniem mojego stanu
zdrowia,bez zarzutu wyniki,kondycja jak na ta chorobę rewelacyjna,rekakcja na lek cudowna.
No po prostu żyć nie umierać.
Ale wszystko się zmieniło postanowiłam,ze chyba czas pomyśleć o jakimś małym brzdącu.
Myśle jeśli jest tak dobrze a ciąża wpływa na zdrowie Nas kobiet tak ze choroba się zatrzymuje to
czemu by nie spróbować. Lekarz nie miał nic przeciwko to zdecydowałam się zawiesić leczenie na
czas starania się i ciąży. Odstawiłam lek i po trzech miesiącach zaszłam to był wrzesień ale niestety
poprosiłam szczęście w nieszczęściu ze to był sam początek piereszy miesiąc.
I się zaczęło z pełnej życia i ernergi kobiety zaczęłam odczuwać to,ze jestem chora i widać to.
Co się stało...zaczęło mnie pobolewac w krzyżu potem wręcz łupac i zaczęłam mieć bardzo duże
problemy z chodzeniem!!!To tak jakbym nie miała w nogach sił.Tak jakby ktoś podcinał mi nogi.
Drżenie i bezwład.Wtedy dopiero wyglądam jak nałogowa pijaczka ?
Jest to przykre dla mnie wstydliwe i w ogóle szkoda mówic.Czuje się wyłączona z życia w kontaktach
ze społeczeństwem jest to tym bardziej dla mnie niezręczne gdyż wcześniej byłam otwarta na ludzi
pełna energii dziewczyna dla której nie było rzeczy niemożliwych?a do tego robiąca wszystko
sama.
Wróciłam do leczenia.Wczesniej oczywiście rezonans.Myslalam ze może jakieś zmiany,ze takie
pogorszenie a tu nic tak jak było na początku tak jest i teraz żadnej progresji,zadnych nowych
zmień.Teraz jest 5miesiecy jak przyjmuje lek i nie jest lepiej przynajmniej ja nie widzę poprawy?
Jedyne co mi lekarz mi proponuje to sterydy bo lek działa tak jak powinien i z jednej strony chce
bo to by mnie podniosło na nogi to super byłabym najszczęśliwsza.
A z drugiej strony wyniszczenie organizmu a na jaki czas będzie Oki??? Nikt tego nie wie.
Więcej pytań niż odpowiedzi ?
Może ktoś coś mi powie o czym nie wiem...wielkich nadzieji już nie mam...
(13-05-2017, 08:05)Jasio napisał(a): Witaj wśród Nas BorówkoMyślę, że nie tylko ja z chęcią i zaciekawieniem posłuchał o Twojej dalszej walce. Wymiana doświadczeniami pomaga - temu kto mówi i temu kto słucha.
Życzę Ci dużo siły i wytrwałości!! Mam nadzieję, że zaklimatyzujesz się tutaj!
Właśnie dlatego postanowiłam się nie wstydzić tego,że jestem chora i opowiedzieć
jak to było u mnie.Bo każdy z Nas przeżywa to na swój sposób.
U każdego innaczej przebiega choroba,każdy z Nas jest inny.
I stara się z nią walczyć bo ja teraz walczę wcześniej ona sobie była a teraz bym ja zdeptała
jak mrówkę.


dość nietypowy ten twój początek choroby z tym złamaniem. Ale dobrze ze domagałaś się tych konsultacji i ze szybko postawili diagnozę. A jak się czujesz teraz? Jesteś w programie lekowym?