Myślę, że u podstaw 'szukania' przyczyn i drążenia jest brak zaufania do lekarzy i do szeroko pojętej służby zdrowia, co jak najbardziej rozumiem. Sama nie raz byłam potraktowana jak na taśmie produkcyjnej, a potem dniami i nocami wertowałam internet w poszukiwaniu odpowiedzi.
Moja siostra była u kilku specjalistów (inna choroba i nic nie związane z jakimikolwiek zmianami demielizacyjnymi/naczyniowymi itd.), a raz nawet została wygoniona ze szpitala słysząc, że 'wymyśla' i że 'wszystko jest ok'. Po kilku tygodniach już jej nie było z nami.
Moja siostra była u kilku specjalistów (inna choroba i nic nie związane z jakimikolwiek zmianami demielizacyjnymi/naczyniowymi itd.), a raz nawet została wygoniona ze szpitala słysząc, że 'wymyśla' i że 'wszystko jest ok'. Po kilku tygodniach już jej nie było z nami.


