14-02-2024, 23:17
Orchi, trzymaj się, ściskam
-----------------------------------------------------
Tosia – co mam powiedzieć…ech…ci faceci
-------------------------------------------------------------------------
A jestem dziś w takim sobie nastroju. Wiecie, że po odejściu taty wzięłam jego psa Tuśkę do siebie. Wyglądało na to, że zaadoptuje się u nas w towarzystwie moich wilczyc i kota. Niestety, od jakiegoś m-ca obserwuję Whisky i dziś byłam u vetki i rozmawiałam też z behawiorystką. Whisky/ta starsza/ zaczęła się dziwnie zachowywać. Nasikała mi na łóżko, załatwiła się w naszej sypialni, jest niespokojna, po prostu jest inna. O 4.30 rano siedzi przed okna i szczeka tak dziwnie. A Tolek/kot/ przychodzi tylko zjeść i wychodzi. Wygląda na to, że Whisky ma depresję, dostała tabletki ziołowe, żeby ją trochę uspokoić, bo to zaczyna naprawdę bardzo niebezpiecznie wyglądać. Tym bardziej, że Cola zaczyna to odczuwać i np. potrafią na siebie warczeć przy dzieleniu jedzenia. Niebezpieczeństwo też polega na tym/słowa behawiorystki/, że nie wiadomo w jaki sposób Whisky w końcu uzewnętrzni swój stres. Nie musiałam pytać jakie jest wyjście z tej sytuacji, pobeczałam się na samą myśl, na co vetka mówi: Nie becz, tylko zadbaj o swoje stado. I teraz szukam dla Tusi nowego dobrego domu, bo ona jest przekochana, przytulaśna, posłuszna. Pięknie odnajduje się w nowym otoczeniu, bo kilka m-cy była u mojego syna, kilka dni u Teściowej. Ale serce mnie boli, jak pomyślę o tym.
-----------------------------------------------------
Tosia – co mam powiedzieć…ech…ci faceci
-------------------------------------------------------------------------
A jestem dziś w takim sobie nastroju. Wiecie, że po odejściu taty wzięłam jego psa Tuśkę do siebie. Wyglądało na to, że zaadoptuje się u nas w towarzystwie moich wilczyc i kota. Niestety, od jakiegoś m-ca obserwuję Whisky i dziś byłam u vetki i rozmawiałam też z behawiorystką. Whisky/ta starsza/ zaczęła się dziwnie zachowywać. Nasikała mi na łóżko, załatwiła się w naszej sypialni, jest niespokojna, po prostu jest inna. O 4.30 rano siedzi przed okna i szczeka tak dziwnie. A Tolek/kot/ przychodzi tylko zjeść i wychodzi. Wygląda na to, że Whisky ma depresję, dostała tabletki ziołowe, żeby ją trochę uspokoić, bo to zaczyna naprawdę bardzo niebezpiecznie wyglądać. Tym bardziej, że Cola zaczyna to odczuwać i np. potrafią na siebie warczeć przy dzieleniu jedzenia. Niebezpieczeństwo też polega na tym/słowa behawiorystki/, że nie wiadomo w jaki sposób Whisky w końcu uzewnętrzni swój stres. Nie musiałam pytać jakie jest wyjście z tej sytuacji, pobeczałam się na samą myśl, na co vetka mówi: Nie becz, tylko zadbaj o swoje stado. I teraz szukam dla Tusi nowego dobrego domu, bo ona jest przekochana, przytulaśna, posłuszna. Pięknie odnajduje się w nowym otoczeniu, bo kilka m-cy była u mojego syna, kilka dni u Teściowej. Ale serce mnie boli, jak pomyślę o tym.

