08-05-2024, 10:17
Też jestem tego zdania co Wy.
Jestem w szpitalu i jestem zła. Tak bardzo, że krew nie chciała lecieć. Lekarza prowadzącego nie ma, był wczoraj i do końca tygodnia już go nie będzie. O zmianie leku nic nikt nie wiem. Teraz czekam, aż przyjdzie lekarz rezydent i mnie zbada, ale najpierw musi ogarnąć swoich 12 pacjentów. Tragedia. Opis z wizyty dostałam taki sam jak poprzednio. Poszło kopiuj wklej i nikt sobie z tego nic nie robi. Zaczynam się grubo zastanawiać nad zmianą placówki. Tylko muszę zagłębić temat jak to w ogóle wygląda.
Jestem w szpitalu i jestem zła. Tak bardzo, że krew nie chciała lecieć. Lekarza prowadzącego nie ma, był wczoraj i do końca tygodnia już go nie będzie. O zmianie leku nic nikt nie wiem. Teraz czekam, aż przyjdzie lekarz rezydent i mnie zbada, ale najpierw musi ogarnąć swoich 12 pacjentów. Tragedia. Opis z wizyty dostałam taki sam jak poprzednio. Poszło kopiuj wklej i nikt sobie z tego nic nie robi. Zaczynam się grubo zastanawiać nad zmianą placówki. Tylko muszę zagłębić temat jak to w ogóle wygląda.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello

