22-06-2024, 20:41
Koniec roku szkolnego byl okropny. Na dzień dobry wystawione 8 jedynek i miesiąc na wyjście z tego. Na koniec same dopuszczajace, dwie dostateczne i promocja do 2 klasy. I oczywiście opierdol od mojej mamy ze glosno mówię, ze rycie na maksa jest bez sensu, bo gdzieś tam w życiu i w pracy nikt na to nie patrzy. Co mi z tego, ze się dobrze uczyłam? Nic. Szkoda życia. Byleby tylko zdac, a potem zdac mature. Bo to takie minimum. Teraz to wygląda tak, ze ludzie po studiach zarabiają gorzej niż ci, którzy ledwie skonczyli zawodowke. Taka jest rzeczywistość. Dlatego ja osobiście mam wyjechane na oceny. Młoda ma swoje zainteresowania, z tego ma ogromną wiedzę i tego jej nikt nie zabierze. A ze oceny zle. Trudno. Zdala.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

