23-06-2024, 16:39
Dokładnie tak jest. Ja się śmieje, że u nas w klasie było 3 wzorowych. Ja i dwóch kolegów. Kazde z nas mialo coś z głową. Marek chorobę dwubiegunowa - nie żyje, bo w końcu się udało ze sobą skończyć. Kuba - guz mózgu, zmarl dwa lata temu. Ja SM. Jeszcze się jakoś trzymam. Tylko po co nam to bylo? Stres, rycie na maksa? Po co? Jakoś nikt tego nie docenil, raczej nikt nie pamietal. Serio, szkoda życia. Zakuc, zdac, zapomniec. No, potem jeszcze zapic :-)
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

