Ogólnie to z tymi skierowaniami to jest paranoja. Zeby mi okulista się nie przeterminowal to czy mi coś dolega czy nie to muszę co pol roku się pojawiac. U neurologa to samo. Ostatnio neurolozce tej swojej lokalnej to powiedziałam, ze w sumie to przychodze, żeby zaistnieć w kartotece. Ona się zaczęła śmiać i powiedziała, ze zawsze coś mi tam przepisze i nie muszę tego wykupywać, ważne żeby w papierach bylo. A jak zaczęłam do niej chodzić, to mi powiedziała, ze ona mnie nie wyleczy, chociaż by bardzo chciała. Opuchnięta noga tez nie ma się kto zająć. Przeplywy robiłam, sa ok, jakieś badania krwi w kierunku zakrzepicy też w porządku. Mówię, ze to obrzęk limfatyczny, to jedyne, co potrafia zalecic to pończochy uciskowe, których nie jestem w stanie sobie założyć. Masazer kupiłam, ale do samodzielnego montażu to się też nie nadaje. I człowiek jest zdany na laske i nielaske osób trzecich. A z drugiej strony lepsze to niż łażenie do Caritasu i płacenie po 25 zl za 10 minut zabiegu.dojazd tam i z powrotem ok. 1.5 godziny i też muszę kogoś angażować, bo sama w autobusie to się mogę co najwyżej wywalic :-)
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

