01-08-2024, 09:02
Konga, a myślałaś o rehabilitacji? W SM to ważne, szczególnie kiedy masz problem z nogami. A jeśli dostaniesz skierowanie na tak zwany oddział dzienny, możesz mieć 3-4 tygodnie rehabilitacji i dostać na ten czas normalnie L4, bo oczywiście zdaję sobie sprawę, że intensywniejszy wysiłek po pracy bywa zupełnie nierealny. Może właśnie rehabilitacja byłaby u Ciebie dobrym wstępem do aktywności fizycznej. Z doświadczenia wiem, że aktywność paradoksalnie zmniejsza objawy przewlekłego zmęczenia.
Ja mam 40 lat, oficjalnie choruje od 5, ale w rzeczywistości znacznie dłużej. Natomiast jest we mnie takie mocne postanowienie, że nie pozwolę, żeby choroba cokolwiek mi zabrała. Mam podobne problemy do Twoich - bóle mięśniowe, spastyka w nogach, ciężkość nóg, mrowienia, lekkie zaburzenia równowagi. Dopóki mam takie objawy, które stanowią dyskomfort, ale nie zaburzają możliwości normalnego funkcjonowania, to robię wszystko, na co mam ochotę i nie zastanawiam się, czy podołam. I okazuje się, że jestem w stanie chodzić 20 kilometrów dziennie czy skakać na koncercie, bo jeśli robi się coś, co sprawia człowiekowi przyjemność, to endorfiny powodują, że ma się więcej siły, niż się nam wydaje. Więc jeśli chcesz ćwiczyć, to po prostu ćwicz, nawet jeśli będzie to zwykły spacer. Nie warto narzucać sobie presji, ale też nie warto rezygnować ze wszystkiego już na starcie.
U mnie też wiele na plus zmieniło się, kiedy przeszłam z Tecfidery na Kesimpte. Po pierwsze jestem mniej zmęczona, a po drugie nie myślę już o chorobie dwa razy dziennie, biorąc tabletkę, tylko raz na 28 dni.
Oczywiście, że diagnoza tego typu choroby wiele zmienia, ale kierunek tych zmian trochę chyba jednak zależy od nas. Czy wyciągniemy z tego coś dobrego. Ja na przykład więcej czerpię z życia i przestałam się przejmować opiniami innych ludzi. A o przyszłości myślę zupełnie normalnie i absolutnie nie zamierzam się poddać.
Ja mam 40 lat, oficjalnie choruje od 5, ale w rzeczywistości znacznie dłużej. Natomiast jest we mnie takie mocne postanowienie, że nie pozwolę, żeby choroba cokolwiek mi zabrała. Mam podobne problemy do Twoich - bóle mięśniowe, spastyka w nogach, ciężkość nóg, mrowienia, lekkie zaburzenia równowagi. Dopóki mam takie objawy, które stanowią dyskomfort, ale nie zaburzają możliwości normalnego funkcjonowania, to robię wszystko, na co mam ochotę i nie zastanawiam się, czy podołam. I okazuje się, że jestem w stanie chodzić 20 kilometrów dziennie czy skakać na koncercie, bo jeśli robi się coś, co sprawia człowiekowi przyjemność, to endorfiny powodują, że ma się więcej siły, niż się nam wydaje. Więc jeśli chcesz ćwiczyć, to po prostu ćwicz, nawet jeśli będzie to zwykły spacer. Nie warto narzucać sobie presji, ale też nie warto rezygnować ze wszystkiego już na starcie.
U mnie też wiele na plus zmieniło się, kiedy przeszłam z Tecfidery na Kesimpte. Po pierwsze jestem mniej zmęczona, a po drugie nie myślę już o chorobie dwa razy dziennie, biorąc tabletkę, tylko raz na 28 dni.
Oczywiście, że diagnoza tego typu choroby wiele zmienia, ale kierunek tych zmian trochę chyba jednak zależy od nas. Czy wyciągniemy z tego coś dobrego. Ja na przykład więcej czerpię z życia i przestałam się przejmować opiniami innych ludzi. A o przyszłości myślę zupełnie normalnie i absolutnie nie zamierzam się poddać.

