03-08-2024, 22:00
Konga masz chyba podejście do tematu SM podobne jak ja. Niby też jestem sprawny, ale czasem potrzebuję więcej odpoczynku niż inni. Za szczęście uważam kontakt s fundacją chorych na SM SEZAM, turnus rehabilitacyjny i rozmowy z psychologami. W efekcie zmieniłem pracę i to radykalnie - z branży zoologicznej na motoryzacyjną. Nie żałuję. W obecnej pracy wszyscy wiedzą o mojej chorobie. Szef akceptuje to, że okresowo muczę wziąć wolne na badania czy wizytę po leki. A praca też jest spokojniejsza i chodzę do niej z przyjemnością i chęcią, chociaż pensję mam niższą niż w poprzedniej.
Ja dostałem umiarkowany stopień niepełnosprawności. Z orzecznictwem nie miałem problemów - opinia lekarza prowadzącego plus dokumentacja medyczna.
Jeśli chodzi o codzienne wyzwania, to mam dobrze. Mam 41 lat, ale jestem brzydki jak noc i do tego nieśmiały, więc nie mam żony ani dzieci.
Z samą chorobą mam ten problem, że nie widać po mnie tego, że jestem chory. Mogę chodzić, biegać, jeździć rowerem czy motocyklem. Tylko czasem nie mam siły/chęci na niektóre działania, albo szybciej się męczę. Problemów z pamięcią i koncentracją nie widać, a rzuty na wzrok, słuch czy czucie też nie są widoczne i wycofały się. I gdy bywam na spotkaniach fundacji, to mam wyrzuty sumienia, bo są tam ludzie na wózkach, a ja przejeżdżam motocyklem...
Ale choroba spowodowała też, że w życiu zwolniłem, doszedłem do wniosku, że wielu rzeczy "nie muszę". Obecnie też jestem na Kesimpcie.
Ja dostałem umiarkowany stopień niepełnosprawności. Z orzecznictwem nie miałem problemów - opinia lekarza prowadzącego plus dokumentacja medyczna.
Jeśli chodzi o codzienne wyzwania, to mam dobrze. Mam 41 lat, ale jestem brzydki jak noc i do tego nieśmiały, więc nie mam żony ani dzieci.
Z samą chorobą mam ten problem, że nie widać po mnie tego, że jestem chory. Mogę chodzić, biegać, jeździć rowerem czy motocyklem. Tylko czasem nie mam siły/chęci na niektóre działania, albo szybciej się męczę. Problemów z pamięcią i koncentracją nie widać, a rzuty na wzrok, słuch czy czucie też nie są widoczne i wycofały się. I gdy bywam na spotkaniach fundacji, to mam wyrzuty sumienia, bo są tam ludzie na wózkach, a ja przejeżdżam motocyklem...
Ale choroba spowodowała też, że w życiu zwolniłem, doszedłem do wniosku, że wielu rzeczy "nie muszę". Obecnie też jestem na Kesimpcie.

