Lusia, może dlatego że długo nie wiedziałam, że to SM, bo nikt mi nie powiedzlal, nikt ze mną nie porozmawial. Żaden lekarz.
A teraz jest jak jest. Wczoraj znów lezalam, tym razem w Biedronce :-) pod lodoka hahaha. Musiałam posiedzieć, żeby mi jako takie czucie do nog wrocilo. Obsługa monitoringu musiała mieć niezły ubaw. Najlepsze jest to, że ludzie przechodzili obok, wspolczuli, dzielili się swoimi histiriami. A na koniec taki osilek mi pomógł wstać, jak nogi jakos tam doszly. I bylam dzielna, nie zaczęłam się śmiać, tylko dopiero po wyjsciu ze sklepu. I tata, z którym byłam kazał mi przysiadz, że sama nigdzie nie będę chodzić. Sama nie, ale z kijami :-) ja muszę być jakoś samodzielna w miarę.
A teraz jest jak jest. Wczoraj znów lezalam, tym razem w Biedronce :-) pod lodoka hahaha. Musiałam posiedzieć, żeby mi jako takie czucie do nog wrocilo. Obsługa monitoringu musiała mieć niezły ubaw. Najlepsze jest to, że ludzie przechodzili obok, wspolczuli, dzielili się swoimi histiriami. A na koniec taki osilek mi pomógł wstać, jak nogi jakos tam doszly. I bylam dzielna, nie zaczęłam się śmiać, tylko dopiero po wyjsciu ze sklepu. I tata, z którym byłam kazał mi przysiadz, że sama nigdzie nie będę chodzić. Sama nie, ale z kijami :-) ja muszę być jakoś samodzielna w miarę.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...


