10-08-2024, 21:26
Mnie to chyba Matka Boska dziś zupełnie opuściła, a właściwie i mnie i Mirka. Pan Mąż stwierdził, że on w soboty bardzo się nudzi wiec wymyślił, że ogarnie górę domu. Mnie w południe wzięło spanie, to się położyłam na tarasie. Obudził mnie po godzinie warkot kosiarki...Mirek zapycha po trawniku. No to pomyślałam, że nie będę gorsza - wymyję meble
. W przerwie nieopacznie nadmieniłam, że trzeba by poprosić jakąś kobitkę, żeby wymyła nam okna /4m w salonie + 3x po 80cm + 2x po 1.80cm + jakieś 90cm/. No to Smerf Pracuś złapał przyrządzik i jedzie z tymi oknami. No to ja do łazienki. Na koniec odkurzyłam i razem wymyliśmy podłogę 
Po czym oboje stwierdziliśmy, że trzeba było wsiąść na motor...
. W przerwie nieopacznie nadmieniłam, że trzeba by poprosić jakąś kobitkę, żeby wymyła nam okna /4m w salonie + 3x po 80cm + 2x po 1.80cm + jakieś 90cm/. No to Smerf Pracuś złapał przyrządzik i jedzie z tymi oknami. No to ja do łazienki. Na koniec odkurzyłam i razem wymyliśmy podłogę 
Po czym oboje stwierdziliśmy, że trzeba było wsiąść na motor...

