21-09-2024, 21:21
Mnie ominęła woda, ale trzymając się nadal tematu swoje przeżyliśmy z mężem wracając tydzień temu z Włoch. Wyjeżdżaliśmy w sobotę z noclegiem w Austrii, bo 1300km trudno nam już w tym wieku zrobić na raz. Już od czwartku obserwowaliśmy pogodę, bo cały czas mówili o niżu genueńskim Borys. I wszystko wskazywało na to, że spotkamy się z nim w Austrii. No, ale wyjechaliśmy. Im bliżej Austrii tym zimniej i zaczęło padać, a potem po prostu lać, na dodatek w Alpach spadł śnieg. Po drodze zarezerwowaliśmy hotel. Przeciekło mi ubranie przeciwdeszczowe, w butach woda...Dojeżdżamy i okazuje się, że ten hotel jest nieczynny, a potwierdzenie dostaliśmy. Latamy po tym miasteczku w pełnym deszczu i w kaskach i szukamy noclegu. W innym hotelu nie było miejsca, ale jak facet nas zobaczył, to zadzwonił do kolegi, który był właścicielem hotelu, do którego dostawałeś kod, nr pokoju, a klucz był w drzwiach. Kaloryfery odkręcone na ful i wszystko suszyliśmy. I wiecie co...wydarzyło się coś co potwierdza, że nie ma większej przyjaźni jak miedzy mężczyznami, a szczególnie braćmi motocyklowymi. Właśnie w tę sobotę była 50-ka jednego z "naszych", a już w południe dzwonili, żebyśmy uważali, bo zaczyna być niebezpiecznie. O 22.00 zadzwonił kolega i powiedział, żebyśmy siedzieli na miejscu, on bierze auto, lawetę i jadą po nas. Nieważne było w tej chwili, że jest impreza i że to 467km. Mirek powiedział, że zobaczymy jak będzie jutro. A jutro było jeszcze gorzej, lało jeszcze gorzej, porywy wiatru i 2 stopnie, a odczuwalne -1. Ale jechać trzeba. Jedynym pocieszeniem było to, że im bliżej Czech tym cieplej. Ale co z tego, jak już Ostrawa była zalana, pokierowali nas na objazd, ale jak dojechaliśmy to już objazd był zamknięty, bo zalało. Jakimś cudem bocznymi drogami udało nam się wjechać do Polski. Wieczorem w wiadomościach podali, że właśnie to miejsce w Austrii i Czechy są zalane. Potem okazało się, że to miasteczko leży na przełęczy na wys. 950m n.p.m.
Ale muszę się też pochwalić, że będąc nad Gardą pojechaliśmy do Madonna della Corona - sanktuarium zawieszone na skałach na wysokości 774m n.p.m. i ja się tam wdrapałam. Ale żeby nie było tak lekko to musiałam pokonać 7.5km w obie strony i ponad 500 kamiennych schodów w górę i w dół, ale tych w górę było znacznie więcej. Ale warto było - przepiękne miejsce z pięknymi widokami.
![[Obrazek: madonna.jpg]](https://i.postimg.cc/ZRNKHwJM/madonna.jpg)
Ale muszę się też pochwalić, że będąc nad Gardą pojechaliśmy do Madonna della Corona - sanktuarium zawieszone na skałach na wysokości 774m n.p.m. i ja się tam wdrapałam. Ale żeby nie było tak lekko to musiałam pokonać 7.5km w obie strony i ponad 500 kamiennych schodów w górę i w dół, ale tych w górę było znacznie więcej. Ale warto było - przepiękne miejsce z pięknymi widokami.
![[Obrazek: madonna.jpg]](https://i.postimg.cc/ZRNKHwJM/madonna.jpg)

