Po historii z moim kotem na balkonie pojawiła się siatka i nie było już wychodzenia. No trudno. Dla mnie to było okropne przeżycie i wolałam wiecej sobie takich nie fundować.
Łucja, jesteś jak najbardziej normala. Koty to takie nasze dzieci, podobno z mentalnością trzylatka. Ja mam wrażenie, ze moj kat to byl mądrzejszy. Ogólnie to stres za nim tęsknię. Ale podobno nic nie może przecież wiecznie trwać. Tylko ze po tylu wspólnych latach trudno się pogodzić z tym, że go już nie ma i nigdy nie będzie. Wieczorem zapale dla niego znicze, czy to się komu podoba czy nie...
Łucja, jesteś jak najbardziej normala. Koty to takie nasze dzieci, podobno z mentalnością trzylatka. Ja mam wrażenie, ze moj kat to byl mądrzejszy. Ogólnie to stres za nim tęsknię. Ale podobno nic nie może przecież wiecznie trwać. Tylko ze po tylu wspólnych latach trudno się pogodzić z tym, że go już nie ma i nigdy nie będzie. Wieczorem zapale dla niego znicze, czy to się komu podoba czy nie...
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

