05-01-2025, 20:23
My z Panem Mężem co roku chodziliśmy na "bale", zbierała nas się grupa znajomych i zabawa...
Teraz jak patrzę na młodych ludzi...oni nigdzie nie idą, nawet nie organizują imprezy miedzy sobą...siedzą w domu
. I tak właśnie się zastanawiam czy to obecne czasy nie sprzyjają zabawie? czy są zbyt zmęczeni codziennym pośpiechem? czy im się po prostu nie chce? Ale co będą wspominać?
Moje/nasze pokolenie szło przez życie "tańcząc" - komuna, stan wojenny, zmiany ustroju - nic nie przeszkadzało, zawsze znalazł się powód, żeby się pobawić.
Ale jeden bal pamiętam najbardziej, bo był bardzo elegancki i kameralny/może było z 20-30 osób/, koniec lat 90-tych. Lokal nazywał się Secesja, piękny wystrój, klimat, eleganccy kelnerzy, bardzo wykwintne potrawy, dużo zabaw, nawet wróżka była.
Chyba powinnam była urodzić się w innych czasach, bo mnie marzy się taki prawdziwy bal w ogromnej sali, coś takiego
Teraz jak patrzę na młodych ludzi...oni nigdzie nie idą, nawet nie organizują imprezy miedzy sobą...siedzą w domu
. I tak właśnie się zastanawiam czy to obecne czasy nie sprzyjają zabawie? czy są zbyt zmęczeni codziennym pośpiechem? czy im się po prostu nie chce? Ale co będą wspominać? Moje/nasze pokolenie szło przez życie "tańcząc" - komuna, stan wojenny, zmiany ustroju - nic nie przeszkadzało, zawsze znalazł się powód, żeby się pobawić.
Ale jeden bal pamiętam najbardziej, bo był bardzo elegancki i kameralny/może było z 20-30 osób/, koniec lat 90-tych. Lokal nazywał się Secesja, piękny wystrój, klimat, eleganccy kelnerzy, bardzo wykwintne potrawy, dużo zabaw, nawet wróżka była.
Chyba powinnam była urodzić się w innych czasach, bo mnie marzy się taki prawdziwy bal w ogromnej sali, coś takiego

