Moim zdaniem jak najbardziej ćwiczyć. Najbardziej mi dokucza nadmierne zmęczenie, które uparcie nie daje mi regularnie ćwiczyć. A najlepszą metodą na zmęczenie jest aktywność fizyczna. Czyli w moim przypadku ćwiczę kiedy dobrze się czuję. Powoli godzę się z tym, że jest to rzadko. A jeszcze teraz chyba jakiś uraz barku się pojawił i na siłownię nie chodzę (na fizjoterapeutę czekam, bo prywatnie wcale nie znaczy szybko). I jakoś praca mnie bardzo męczy. Po pracy to nigdy nie mam siły, staram się ćwiczyć dłuższe treningi w weekendy.
Skoro u Ciebie aktywność fizyczna to już przyzwyczajenie to nie widzę powodu, żeby z tego rezygnować. Ewentualnie można z kimś skonsultować jakie ćwiczenia będą dobre. Sama skorzystałam z konsultacji z fizjoterapeutką online współpracującą z Polskim Towarzystwem Stwardnienia Rozsianego. Można zapisać się na darmową konsultację tylko trzeba trochę poczekać.
Siłownia to już specjalistyczny trening fizyczny, ale ja muszę sobie przypominać, że spacery to też dobra aktywność. W domu czasem jogę ćwiczę (kiedyś chodziłam na zajęcia, ale teraz wolę krótkie filmiki z internetu). Czekam też na cieplejsze dni, żeby na rower wyskoczyć, bo w końcu mam sprawny.
Mrowienia po wysiłku i nie tylko wysiłku też mi się zdarzają. To już chyba taka uroda. Negatywnych skutków na SM podczas ćwiczeń nie widziałam, a jak zmęczenie pozwala poćwiczyć to jest tylko lepiej. Trochę zazdroszczę, że możesz sobie pozwolić tak często ćwiczyć.
Partner zawsze mnie pociesza, że jak mogę to przecież ćwiczę i tak robię to częściej niż większość ludzi.
Skoro u Ciebie aktywność fizyczna to już przyzwyczajenie to nie widzę powodu, żeby z tego rezygnować. Ewentualnie można z kimś skonsultować jakie ćwiczenia będą dobre. Sama skorzystałam z konsultacji z fizjoterapeutką online współpracującą z Polskim Towarzystwem Stwardnienia Rozsianego. Można zapisać się na darmową konsultację tylko trzeba trochę poczekać.
Siłownia to już specjalistyczny trening fizyczny, ale ja muszę sobie przypominać, że spacery to też dobra aktywność. W domu czasem jogę ćwiczę (kiedyś chodziłam na zajęcia, ale teraz wolę krótkie filmiki z internetu). Czekam też na cieplejsze dni, żeby na rower wyskoczyć, bo w końcu mam sprawny.
Mrowienia po wysiłku i nie tylko wysiłku też mi się zdarzają. To już chyba taka uroda. Negatywnych skutków na SM podczas ćwiczeń nie widziałam, a jak zmęczenie pozwala poćwiczyć to jest tylko lepiej. Trochę zazdroszczę, że możesz sobie pozwolić tak często ćwiczyć.
Partner zawsze mnie pociesza, że jak mogę to przecież ćwiczę i tak robię to częściej niż większość ludzi.

