(12-03-2025, 10:30)Konga napisał(a): Chwilowo mam gorszy okres, jakieś helicobakter się przypałętał i dostałam antybiotyki, które strasznie pogarszają funkcjonowanie. Do tego właśnie skończyło mi się przeziębienie - niby takie nic, ale osłabienie przez tydzień. Do tego moja kotka staruszka ma nowotwór prawdopodobnie złośliwy i tak zdecydujemy się na operację. Średnio optymistycznie, ale co zrobić takie życie.
Bubka życzę, aby wszystko poszło jak najlepiej i została tylko pociecha z pociechy.
Konga, bo przyjaciela się ratuje do końca. A potem się nie można pogodzić z tym, że go juz nie ma. Mija już pół roku, jak Eryka nie ma, a ja jeszcze nie potrafię zamknąć szafy, w której siedział, wydaje mi się, że zaraz wyjdzie spod łóżka, że słyszę, jak skacze na radio. Chore to jest, ale tak już mam.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

