05-05-2025, 23:58
Tosia u mnie może być. Mała rośnie jak na drożdżach, a do nogi się już trochę przyzwyczaiłam. Byłam po odbiór leków to czekałam na wejście 4 godziny. Mama była ze mną to spacerowała z małą. Tragedia. Lekarz mnie zbadał i powiedział, że trochę długo juZ to trwa. I tyle.
Czekając tyle czasu poznaje się dużo różnych ludzi, a że nie umiem siedzieć cicho to sobie zawsze porozmawiam. Poznałam bardzo fajna Kobietę. Jej historia bardzo na mnie podziałała. Pozdrawiam ja serdecznie i życzę duzo zdrowia. Opowiedziała mi, że choruje już 35 lat, choroba położyła ja do łóżka, ale Ona walczyła bo miala dla kogo. Patrząc na Nią nigdy bym nie powiedziała, że jest chora. 3 lata temu zmieniła lek (nie pamiet teraz na jaki), na nowszy, lepszy. Dla Niej nie okazał się lepszy bo zamiast jechać nastepnego dnia na zaplanowana wycieczkę musiała położyć się do szpitala. Ten nowy lek rozwalił jej wątrobę. Wiem, że każdy inaczej odbiera leczenia, że każdy jest inny, ale zaczęłam się zastanawiać czy ja chcę tej zmiany leku o który kiedyś walczyłam. Teraz muszę zacząć walkę z sobą zwłaszcza z moim lenistwem.
Tak jak pisał MasteR w innym wątku, że jak jest w ruchu to czuję się lepiej. Chyba i czas najwyższy zmienić coś j mnie. Tym bardziej, że mam dla kogo żyć. Muszę zacząć chodzić normalnie, a później nauczyć się na nowo biegać.
Ale mnie wzięło na przemyślenia. A co do kawy piłam dzisiaj pierwsze kawę chyba po 9 miesiącach. I to jeszcze bez mleka. Odstawiłam nabiał bo Iga miała "chyba" alergie na mleko krowie. Przestałam spożywać nabiał i krostki zaczęły znikać, ale wielki zbieg okoliczności.
Miałam dzisiaj rezonans. Jakaś nowa firma go robiła i kontrast miałam podany od razu. Wcześniej było badanie bez później mnie wyciągali podawali kontrast i znowu badanie. Wcześniej dostawałam wynik na pocztę, teraz samemu trzeba odebrać albo przy następnej wizycie. A ona dopiero 25 lipca.
Czekając tyle czasu poznaje się dużo różnych ludzi, a że nie umiem siedzieć cicho to sobie zawsze porozmawiam. Poznałam bardzo fajna Kobietę. Jej historia bardzo na mnie podziałała. Pozdrawiam ja serdecznie i życzę duzo zdrowia. Opowiedziała mi, że choruje już 35 lat, choroba położyła ja do łóżka, ale Ona walczyła bo miala dla kogo. Patrząc na Nią nigdy bym nie powiedziała, że jest chora. 3 lata temu zmieniła lek (nie pamiet teraz na jaki), na nowszy, lepszy. Dla Niej nie okazał się lepszy bo zamiast jechać nastepnego dnia na zaplanowana wycieczkę musiała położyć się do szpitala. Ten nowy lek rozwalił jej wątrobę. Wiem, że każdy inaczej odbiera leczenia, że każdy jest inny, ale zaczęłam się zastanawiać czy ja chcę tej zmiany leku o który kiedyś walczyłam. Teraz muszę zacząć walkę z sobą zwłaszcza z moim lenistwem.
Tak jak pisał MasteR w innym wątku, że jak jest w ruchu to czuję się lepiej. Chyba i czas najwyższy zmienić coś j mnie. Tym bardziej, że mam dla kogo żyć. Muszę zacząć chodzić normalnie, a później nauczyć się na nowo biegać.
Ale mnie wzięło na przemyślenia. A co do kawy piłam dzisiaj pierwsze kawę chyba po 9 miesiącach. I to jeszcze bez mleka. Odstawiłam nabiał bo Iga miała "chyba" alergie na mleko krowie. Przestałam spożywać nabiał i krostki zaczęły znikać, ale wielki zbieg okoliczności.
Miałam dzisiaj rezonans. Jakaś nowa firma go robiła i kontrast miałam podany od razu. Wcześniej było badanie bez później mnie wyciągali podawali kontrast i znowu badanie. Wcześniej dostawałam wynik na pocztę, teraz samemu trzeba odebrać albo przy następnej wizycie. A ona dopiero 25 lipca.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello

