06-05-2025, 20:39
Ja do dziś nie potrafię zamknąć szafy, w której Eryk siedział, jak już było źle. Cały czas wydaje mi się, że wyjdzie. Że przyjdzie na kolana. Ciężko bez niego. Mieliśmy innego kota przez dosłownie chwilę (wieczór i noc), ale go oddałam. To nie był mój kot. Właściciele bardzo się ucieszyli, że mogą go odzyskać. A ja, że mogę go oddać. Oni oddali kota trochę bez zastanowienia i wystarczyła chwila, żeby to zrozumieli.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...


