Mi zalało pokój. Pojechaliśmy do sklepu. Okna były pozamykane. W międzyczasie zaczęła się burza , strasznie lało. i nie wiem jakim cudem woda pociekła pod parapetem. Spółdzielnia wymieniała okna pięć lat temu. Nigdy się coś takiego nie stało. A tu młoda weszła do pokoju i wlazła w kałużę. Mam nadzieję, że paneli szlak nie trafi. I żeby było śmieszniej mieszkamy na parterze.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

