Przy SM nie ma żadnej gwarancji. Może być tak, że choroba się zatrzyma i zostanie na takim etapie jak jest. Różnie bywa, ale raczej wózek to rzadkość, chodziki i laski bardziej popularne.
Poza tym jak zaczęłam chorować to byłam na spotkaniu dla chorych z psychologiem, ale jakoś tak wyszło, że wtedy na spotkaniu był facet, który mówił że wstał z wózka. Bo wiesz przy SM może się trafić rzut, gdzie trochę namiesza, ale to też nie znaczy, że nic nie da się zrobić.
Najważniejsze to chyba jednak nie martwić się o przyszłość. Jak będzie problem to znajdzie się rozwiązanie. Poza tym teraz mamy tyle pomocy dla niepełnosprawnych, że na pewno coś komfortowego uda się znaleźć.
Mi też czasem pojawiają się obawy o przyszłość, ale zupełnie nie przekłada się to na mój styl życia. Ostatnio zrobiłam wymagający kurs na wymagającą pracę, gdzie potrzebna jest sprawność umysłowa i fizyczna. Oczywiście bałam się czy dam radę, ale doszłam do wniosku, że jak nie spróbuję to się nie dowiem.
Poza tym jak zaczęłam chorować to byłam na spotkaniu dla chorych z psychologiem, ale jakoś tak wyszło, że wtedy na spotkaniu był facet, który mówił że wstał z wózka. Bo wiesz przy SM może się trafić rzut, gdzie trochę namiesza, ale to też nie znaczy, że nic nie da się zrobić.
Najważniejsze to chyba jednak nie martwić się o przyszłość. Jak będzie problem to znajdzie się rozwiązanie. Poza tym teraz mamy tyle pomocy dla niepełnosprawnych, że na pewno coś komfortowego uda się znaleźć.
Mi też czasem pojawiają się obawy o przyszłość, ale zupełnie nie przekłada się to na mój styl życia. Ostatnio zrobiłam wymagający kurs na wymagającą pracę, gdzie potrzebna jest sprawność umysłowa i fizyczna. Oczywiście bałam się czy dam radę, ale doszłam do wniosku, że jak nie spróbuję to się nie dowiem.

