04-08-2025, 09:43
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Odzywam się dopiero teraz, bo ból był tak mocny, że nie miałem siły ani głowy do pisania. Dziś jest trochę lepiej, więc chcę się odezwać.
W ciągu ostatnich dwóch lat miałem robione rezonanse kręgosłupa lędźwiowego aż pięć razy, również prywatnie. Byłem w różnych klinikach, gabinetach – robiono mi też inne badania. Tak naprawdę łatwiej byłoby napisać, gdzie jeszcze nie byłem i czego nie próbowałem, żeby znaleźć ulgę.
Akupunktura, masaże, ławki inwersyjne, wlewy witaminowe i wiele innych rzeczy – niestety nic nie działało.
Aż ostatnio coś się ruszyło. Natknąłem się na informacje o mięśniu gruszkowatym i zacząłem go rozciągać. Na razie efekty są różne – raz lepiej, raz gorzej – ale w ogóle coś zaczęło się dziać.
Po rozciąganiu nogi stają się bardziej wrażliwe na temperaturę, czasem bardziej drętwieją. Mam wrażenie, że ten nerw był długo uciśnięty i dopiero teraz się "budzi".
Z tego, co się dowiedziałem, żadne badanie obrazowe – ani rezonans, ani tomografia – raczej nie pokaże problemu z tym mięśniem. To nie jest coś, co da się łatwo uchwycić na zdjęciu, tylko problem z napięciem i uciskiem.
Mam zdiagnozowane SM, więc przez cały czas wszyscy lekarze twierdzili, że to właśnie przez to.
Ale coś mi tu od początku nie pasowało – nigdzie nie znalazłem, żeby ktoś z SM miał taki ból pośladka non stop, 24 godziny na dobę.
Dlatego trafiłem na to forum. Bo już nie wiedziałem, co dalej robić – aż tu nagle trafiłem na coś, co wreszcie może mieć sens.
Próbuję też polewania nóg zimną i ciepłą wodą na przemian – coś w stylu treningu dla nerwów, neuroplastyczności. Na razie nie widzę efektów, ale będę to kontynuował. Co mam do stracenia.
Nie wiem, co będzie dalej, ale będę ćwiczył ten mięsień i obserwował, co się zmienia. Może ból trochę się zmniejszy. Może stopy będą mniej ścierpnięte.
Nie liczę na cud, ale może będzie lepiej niż jest teraz. Zakładam, że SM też ma w tym jakiś udział – ale na razie nie wiem, jak duży.
Mam nadzieję, że z czasem się tego dowiem. I że choć trochę przyjdzie ulga.
Jeśli ktoś będzie zainteresowany, to chętnie dam znać, co się dzieje dalej – czy coś pomogło, czy nie.
Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy odpisali.
Czytam Wasze odpowiedzi z dużą uwagą i jestem bardzo wdzięczny, że się odezwaliście.
Odzywam się dopiero teraz, bo ból był tak mocny, że nie miałem siły ani głowy do pisania. Dziś jest trochę lepiej, więc chcę się odezwać.
W ciągu ostatnich dwóch lat miałem robione rezonanse kręgosłupa lędźwiowego aż pięć razy, również prywatnie. Byłem w różnych klinikach, gabinetach – robiono mi też inne badania. Tak naprawdę łatwiej byłoby napisać, gdzie jeszcze nie byłem i czego nie próbowałem, żeby znaleźć ulgę.
Akupunktura, masaże, ławki inwersyjne, wlewy witaminowe i wiele innych rzeczy – niestety nic nie działało.
Aż ostatnio coś się ruszyło. Natknąłem się na informacje o mięśniu gruszkowatym i zacząłem go rozciągać. Na razie efekty są różne – raz lepiej, raz gorzej – ale w ogóle coś zaczęło się dziać.
Po rozciąganiu nogi stają się bardziej wrażliwe na temperaturę, czasem bardziej drętwieją. Mam wrażenie, że ten nerw był długo uciśnięty i dopiero teraz się "budzi".
Z tego, co się dowiedziałem, żadne badanie obrazowe – ani rezonans, ani tomografia – raczej nie pokaże problemu z tym mięśniem. To nie jest coś, co da się łatwo uchwycić na zdjęciu, tylko problem z napięciem i uciskiem.
Mam zdiagnozowane SM, więc przez cały czas wszyscy lekarze twierdzili, że to właśnie przez to.
Ale coś mi tu od początku nie pasowało – nigdzie nie znalazłem, żeby ktoś z SM miał taki ból pośladka non stop, 24 godziny na dobę.
Dlatego trafiłem na to forum. Bo już nie wiedziałem, co dalej robić – aż tu nagle trafiłem na coś, co wreszcie może mieć sens.
Próbuję też polewania nóg zimną i ciepłą wodą na przemian – coś w stylu treningu dla nerwów, neuroplastyczności. Na razie nie widzę efektów, ale będę to kontynuował. Co mam do stracenia.
Nie wiem, co będzie dalej, ale będę ćwiczył ten mięsień i obserwował, co się zmienia. Może ból trochę się zmniejszy. Może stopy będą mniej ścierpnięte.
Nie liczę na cud, ale może będzie lepiej niż jest teraz. Zakładam, że SM też ma w tym jakiś udział – ale na razie nie wiem, jak duży.
Mam nadzieję, że z czasem się tego dowiem. I że choć trochę przyjdzie ulga.
Jeśli ktoś będzie zainteresowany, to chętnie dam znać, co się dzieje dalej – czy coś pomogło, czy nie.
Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy odpisali.
Czytam Wasze odpowiedzi z dużą uwagą i jestem bardzo wdzięczny, że się odezwaliście.

