27-09-2025, 20:44
Moje drogie, to nie jest tak, że mnie nie ma, wszystko czytam i nadrabiam zaległości, ale musieliśmy sobie z Panem Mężem odpocząć po tych wydarzeniach zarówno psychicznie, jak i fizycznie i pojechaliśmy oczywiście do naszego ulubionego hotelu nad Gardą. Ależ to jest przyjemność być witanym/po raz trzeci/ tak, jakby się przyjechało do domu. Pogoda piękna, po 30 stopni. I tym razem pojechaliśmy samochodem, nie chciałam Mirka męczyć, bo podróż motocyklem to jednak więcej adrenaliny i wysiłku, a On i tak był zmęczony. Ale odzwyczailiśmy się od samochodu/od 7 lat tylko na motorze/. Nie umiałam się spakować, a przecież mogłam wziąć wszystko, w samochodzie nie umiałam sobie znaleźć miejsca. Ale za to mogliśmy przywieźć trochę smakołyków włoskich. No i najważniejsze - mogłam wypróbować mój jęz. włoski, którego regularnie uczę się codziennie. Matko, jaka to dla mnie radocha, jak potrafię elegancko poprosić o popielniczkę, albo zarezerwować stolik na kolację.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mój bar działa, na szczęście nie zapomnieli o nas, pojawiają się też nowi ludzie. Cóż chcieć więcej...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mój bar działa, na szczęście nie zapomnieli o nas, pojawiają się też nowi ludzie. Cóż chcieć więcej...

