17-12-2025, 20:14

Bubka, okropne, co piszesz. Oby ta rehabilitacja Ci pomogła, chociaż trochę. Wózek to bardzo dobra podpórka. Szkoda, że szybko się kończy. Ja mam takie jedno małe marzenie, które niestety nigdy się już nie wydarzy. Chciałaby wsiasc samodzielnie do autobusu MPK i pojechać do moich rodziców. Tylko tyle i aż tyle. Taksówka też nie wchodzi w grę, bo ktoś by mi musiał wsadzić prawą nogę do samochodu. I człowiek powoli staje się więźniem samego siebie. Ty jesteś jeszcze młoda dziurka, więc istnieje realna szansa na to, że to są przejściowe problemy, i że wszystko wróci do normy.(17-12-2025, 18:01)Bubka napisał(a): Tak, zaczęłam rehabilitację. Jest tragedia z moimi nogami. Z wózkiem jeszcze jakoś przejdę ok kilometra a bez podpory, zwłaszcza po południu przejdę może parę metrów bo nogi się ciągną i jest źle. Wczoraj pojechałam do rodziców. Mama rze schodzi po I mi ciężko ją wnieść, a że nie było miejsca pod domem to musiałam pojechać paręnaście metrów dalej. No i nie i iść. Czułam się tak jak kiedyś gdyż miałam rzut. Rozpłakałam się. Ciągłym nogi, trzymałam się mamy i płakałam. Tragedia
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

