04-02-2026, 22:26
U mnie na początku był nacisk ze strony mamy. Zdarzało się, że w nerwach i natłoku tego wszystkiego wybuchałam, później jak emocje opadały to przepraszałam i razem płakaliśmy. Teraz wiem, że się też bała i przede wszystkim chciała dobrze. Pamiętam jak byłam u niech i akurat w tv leciał jakiś program na temat SM, mama dała głośniej a ja wyszłam. To były początki, ja nie chciałam słyszeć o innych, jak u nich przebiega choroba. Wiadomo, że jako rodzic się martwisz, ale musisz Jej dać czas, żeby to wszystko sama sobie ogarnęła. Jest młoda, zaraz kończy studia i dostała od życia "trudny prezent". Zobaczysz, że jeszcze będziecie się uśmiechać.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello

