Wllodek na pewno warto dac corce przestrzen i czas na to by ta jej akceptacja nowego/innego zycia przebiegala swoim i JEJ tempem. Ona musi na nowo poznac swoje cialo i na nowo zaufac swojemu organizmowi. To zajmuje duzo czasu. Ja takze przez pierwsze miesiace zylam jak na 'bombie zegarowej' bo przy kazdym najmniejszym objawie bylam przerazona i przekonana ze to zwiastun rzutu choroby.
Oczywiscie nie pisze tego by rezygnowac z szukania pomocy terapeuty - cudownie, ze ma to wsparcie u Ciebie.
Zostalam zdiagnozowana w wieku 32-33 lat (moi rodzice nie wiedza ze jestem chora) ale jak pomysle ze mialabym SM w tak mlodym wieku jak ona to prawdopodobnie psychicznie i emocjonalnie byloby mi znacznie ciezej.
Oczywiscie nie pisze tego by rezygnowac z szukania pomocy terapeuty - cudownie, ze ma to wsparcie u Ciebie.
Zostalam zdiagnozowana w wieku 32-33 lat (moi rodzice nie wiedza ze jestem chora) ale jak pomysle ze mialabym SM w tak mlodym wieku jak ona to prawdopodobnie psychicznie i emocjonalnie byloby mi znacznie ciezej.


