11-02-2026, 21:52
(11-02-2026, 13:54)Konga napisał(a): Przykro mi bardzo, ale miałam podobnie z odwołaniem od decyzji. Do sądu odwoływać się już nie miałam siły, bo jak dotarło do mnie jak dużo mam objawów, wpadłam w nastrój depresyjny i już było mi wszystko jedno. Natomiast komisja ma to w nosie. Rozmawiałam z psycholog, jak starcza mi sily tylko na pracę, a potem tylko leżę, że mnie boli non stop i inne rzeczy, oczy jej się zrobiły mokre i nic więcej. Lekarka na komisji odwoławczej czyta objawy, zbadała mnie i komentuje "co ono tu wypisali" na treść, że jedna powieka mi opada. Rzeczywiście tamtego dnia, jak nie szłam do pracy tylko na komisję to się wyspałam i byłam wypoczęta to się objawy schowały. Już nie miałam siły tłumaczyć, że innego dnia objawy wrócą.
Na następną komisję się przygotuję. Słabo się wyśpię i pójdę na spacer, żeby się zmęczyć, wezmę kijki, bo czasem tracę równowagę i mama obiecała, że ze mną pójdzie. No i od poprzedniej komisji pogorszyło mi się. Można jeszcze rozważyć poszukania dodatkowej choroby - może kręgosłup, a sama myślę o fibromialgii, bo miewam bóle całego ciała. Uznałam, że jednak komisje nie są przygotowane na SM.
Ujmę to tak,pierw był wl.rw,załanie..Po 3 godzinach miałem już gotowe do sądu zastrzeżenia co do opinii.Gra się jeszcze nie skończyła

