16-02-2026, 07:55
Stało się. W walentynki musiałam uśpić swoją kotkę. Miała 16 lat i nowotwór gruczołu mlekowego. Miała jedną operację, ale od razu pojawiła się wznowa, ale z tą wznową przeżyła jeszcze prawie 11 miesięcy. Do tej pory było całkiem nieźle, ale w piątek nagle przestała być sobą i zakończyliśmy jej cierpienie w sobotę.
Dzisiaj dopiero jestem w stanie jakoś funkcjonować, ale to taki stres, że zaraz pojawia się obawa rzutu. Ale może jak pozwolę sobie na żałobę i mam osobę do wsparcia i zrozumienia to po prostu to przetrwamy. Najgorsza ta przenikliwa cisza w domu.
Dzisiaj dopiero jestem w stanie jakoś funkcjonować, ale to taki stres, że zaraz pojawia się obawa rzutu. Ale może jak pozwolę sobie na żałobę i mam osobę do wsparcia i zrozumienia to po prostu to przetrwamy. Najgorsza ta przenikliwa cisza w domu.

