3 godzin(y) temu
Bubka to fajnie, jak można wrócić do pracy i jeszcze, jak w dobrych warunkach zapewnili Ci to. Zawsze to jakaś odmiana. Najwazniejsze, że jesteś zadowolona, a Iga na pewno powolutku się przyzwyczai. Na pewno będzie dobrze 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lusia - hmm...rezerwacja hotelu...czyżby już wakacyjne plany?
-----------------------------------------------------------------------------------
A ja sobie siedzę w domu, koło mnie dwie wilczyce, Tolek/kot/ się najadł i pewnie poszedł na ustawkę
, piję Aperola i oglądam "Bez litości 3". Pan Mąż na wyjeździe. Dziś była taka piękna pogoda, sarny podchodzą mi pod ogrodzenie i mają kompletnie wyrąbane na szczekanie moich psów. Żurawie się drą i jeszcze chwila a dołączą żaby.
Acha, zamarzył mi się zielnik. Zakupiłam wszystko, zrobiłam rozsady, zakwitły i przesadziłam do doniczek. Nigdy więcej! Ręce uwalone, te sadzonki drobniutkie, chude korzonki, pakowałam jak leci do doniczek i teraz już nie wiem co gdzie wyrośnie. Spróbowałam i teraz już wiem...to nie dla mnie! Kupię gotowe sadzonki i też będzie dobrze
Nowy sposób wystawiania faktur opanowałam, myślałam, że będzie gorzej.
A w ogóle to mój starszy syn nie tylko, że się oświadczył to jeszcze kupili dom, jakiś nie cały kilometr ode mnie
Przed domem rośnie ogromna magnolia, właśnie kwitnie. Ten dom to efekt kombinowania jak i gdzie zrobić wesele. Po wielu naradach stwierdzili /z moją małą podpowiedzią/, że lepiej najpierw kupić dom z ogromną działką i na niej zrobić wesele
. A że się dziś częściowo przeprowadzali okazało się, że nie wzięli talerzy...no i matka pożyczyła
. Jutro będą pili kawę na tarasie... Adam Ferency kiedyś powiedział, że to nie chodzi o to, żeby rano się napić kawy, ale żeby pić tę kawę patrząc na las...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lusia, ze smutkiem stwierdzam, że wiele osób wieki tu nie było

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lusia - hmm...rezerwacja hotelu...czyżby już wakacyjne plany?
-----------------------------------------------------------------------------------
A ja sobie siedzę w domu, koło mnie dwie wilczyce, Tolek/kot/ się najadł i pewnie poszedł na ustawkę
, piję Aperola i oglądam "Bez litości 3". Pan Mąż na wyjeździe. Dziś była taka piękna pogoda, sarny podchodzą mi pod ogrodzenie i mają kompletnie wyrąbane na szczekanie moich psów. Żurawie się drą i jeszcze chwila a dołączą żaby.Acha, zamarzył mi się zielnik. Zakupiłam wszystko, zrobiłam rozsady, zakwitły i przesadziłam do doniczek. Nigdy więcej! Ręce uwalone, te sadzonki drobniutkie, chude korzonki, pakowałam jak leci do doniczek i teraz już nie wiem co gdzie wyrośnie. Spróbowałam i teraz już wiem...to nie dla mnie! Kupię gotowe sadzonki i też będzie dobrze

Nowy sposób wystawiania faktur opanowałam, myślałam, że będzie gorzej.
A w ogóle to mój starszy syn nie tylko, że się oświadczył to jeszcze kupili dom, jakiś nie cały kilometr ode mnie
Przed domem rośnie ogromna magnolia, właśnie kwitnie. Ten dom to efekt kombinowania jak i gdzie zrobić wesele. Po wielu naradach stwierdzili /z moją małą podpowiedzią/, że lepiej najpierw kupić dom z ogromną działką i na niej zrobić wesele
. A że się dziś częściowo przeprowadzali okazało się, że nie wzięli talerzy...no i matka pożyczyła
. Jutro będą pili kawę na tarasie... Adam Ferency kiedyś powiedział, że to nie chodzi o to, żeby rano się napić kawy, ale żeby pić tę kawę patrząc na las...------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lusia, ze smutkiem stwierdzam, że wiele osób wieki tu nie było

