14-05-2026, 06:46
(13-05-2026, 22:11)Tosiia napisał(a): Zaczęłam biegać i muszę się pochwalić bo już daję radę ok. 10 min. Od zawsze (jeszcze przed diagnozą) coś wydolność i kondycja mi wcale nie rosła za bardzo i im więcej biegałam tym i tak max kończyło się na 25 - 30 min truchtu i na więcej nie było szans. Fajnie poczuć tę energię nawet po 5 - 10 min truchtania. Już byłam z 8 razy biegać.
Poza tym nie wiem co robić. Czuję się bezradna - już mi mija rok w 'nowej' pracy a ja mimo że jest źle nie mam siły na zmianę. Czuję że jestem w błędnym kole. Ta praca tak mnie drenuje że nie mam siły ani się uczyć po pracy ani wysyłać CV. Wiem że to zmierza do nikąd .... albo do rzutu bo mam ciagly stres. SM jakoś zmieniło mnie tak że zaczęłam się bać jeszcze bardziej zmian. Nie wiem co robić. Dzień za dniem mija a ja tylko myślę że muszę się z tej pracy wyrwać a nic nie robię. Już minął rok i brawo bo rzeczywiście nic nie zrobiłam przez ten czas oprócz rozmyślania że muszę coś zmienić.
najtrudniej ruszyć... jestem za ciężki na bieganie (nie chcę rozwalić sobie stawów) więc tylko rowerek stacjonarny. ale też często jest coś do zrobienia "zamiast". eh sami sobie wyszukujemy wymówek. tak samo jest z pracą. boimy się zmian i tyle.

