3 godzin(y) temu
Lusia, mobilizuję się cały czas do powrotu do lekcji i już wiem, że muszę to zrobić tak, jak zawsze czyli wyznaczyć godzinę od której poświecę np. godzinę na powtórkę słówek codziennie. Wydaje mi się, że teraz jestem nastawiona tylko na powrót do "normalności", a to nie jest takie proste, bo na wszystko muszę uważać. Nie wolno mi się schylać do przodu, tylko na zgiętych nogach, nie mogę założyć prawej nogi na lewą, a robię to z przyzwyczajenia, nie mogę wychylać się na prawą stronę, muszę chodzić powoli małymi kroczkami - cały czas muszę wszystko kontrolować. No i z zegarkiem w ręce odliczam czas od jednego ćwiczenia do drugiego. Ale po domu poruszam się już bez kul. Wczoraj pojechałam z mężem na przejażdżkę, a to znaczy pilnowanie jak wsiadam do samochodu, położenie kuli, potem wysiadanie z samochodu - odpowiednia kolejność wszystkiego czego nauczył mnie rehab. No i jeszcze zostały schody - inaczej wchodzenie, inaczej schodzenie. Właściwie cały dzień to rehabilitacja.

