04-11-2026, 17:43
Hej. Akinom jak mąż? U mnie jest wszystko do dupy. Z moją sprawnością jest coraz gorzej, nie wiem czy mam jakiś rzut czy nie mam, ale bardzo boję się iść do szpitala i dlatego się mecze. Zaczęłam szybciej rehabilitację w sumie dzisiaj drugi dzień gościu mówi że mam bardzo dużą spastykę nogi. Wczoraj byłam u neurologa poprosiłam go o wypisanie recepty na leki na spastykę. I na orteza po niedzieli ma przyjechać babka do mnie na przymiarkę. Tabletki zacznę brać jak odstawie końcu Igę od cyca. W sobotę poszliśmy na cmentarz i i jakoś szłam po swojemu ale szłam a w niedzielę też była tragedia.
Początkiem października wróciłam do pracy stacjonarnej, ale w sumie przepracowałam tylko pół miesiąca bo Iga pół miesiąca była chora. Poszła do żłobka pochodziła 3 dni i chora i znowu w domu. Teraz wzięłam L4 no bo zaczęłam tą rehabilitację, nigdy w sumie nie brałam na czas rehabilitacji a teraz stwierdziłem, że nie będę aż taka głupia.
Chyba chciałbym żeby ten rok się już skończył. Nie jest on dla mnie dobry.
Partnera zwolnili z pracy bo nie ma na tyle kursów żeby go trzymać. Pracuję do końca miesiąca,. Mówiłam mu ostatnio, że teraz Jan dziecko się pochoruje to on będzie siedział w domu, żeby przypadkiem i mnie nie zwolnili. Jemu będzie dużo łatwiej znaleźć pracę niż mi. I tak to się u mnie sypie wszystko.
Kijek jest teraz moim przyjacielem. Płakać mi się chce na to wszystko. Czuję ogromną bezradność i pogłębiająca się niepełnosprawność.
Początkiem października wróciłam do pracy stacjonarnej, ale w sumie przepracowałam tylko pół miesiąca bo Iga pół miesiąca była chora. Poszła do żłobka pochodziła 3 dni i chora i znowu w domu. Teraz wzięłam L4 no bo zaczęłam tą rehabilitację, nigdy w sumie nie brałam na czas rehabilitacji a teraz stwierdziłem, że nie będę aż taka głupia.
Chyba chciałbym żeby ten rok się już skończył. Nie jest on dla mnie dobry.
Partnera zwolnili z pracy bo nie ma na tyle kursów żeby go trzymać. Pracuję do końca miesiąca,. Mówiłam mu ostatnio, że teraz Jan dziecko się pochoruje to on będzie siedział w domu, żeby przypadkiem i mnie nie zwolnili. Jemu będzie dużo łatwiej znaleźć pracę niż mi. I tak to się u mnie sypie wszystko.
Kijek jest teraz moim przyjacielem. Płakać mi się chce na to wszystko. Czuję ogromną bezradność i pogłębiająca się niepełnosprawność.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello

