17-08-2017, 11:58
Uważam, że mi leczenie pomogło - po I mocnym rzucie (zdrętwienie prawej strony ciała) w 2007 r. trafiłam do zagranicznego programu klinicznego (prowadził go w moim mieście ordynator szpitala, do którego trafiłam, więc od razu mnie wyłapał). Pod koniec badania, chyba ostatni rok wszyscy na pewno dostawali lek, co do moich wcześniejszych lat - wydaje mi się, że też dostałam lek, a nawet jeśli placebo, to baaardzo skuteczne - ale święcie wierzyłam w to, że to nie sól fizjologiczna 
W Polsce zaczyna się leczenie od II rzutu dopiero. Wstrzykiwałam sobie interferon Rebif 3x w tygodniu. Łatwe zwłaszcza psychicznie to nie było. Gdy program się skończył i zostałam już bez leków, to w 2013 r. dopiero miałam II rzut - lekki (następnie kilka miesięcy na w/w Rebifie i chwilę później nieco Gilenya - 3 lata i rewelacyjne skutki, w tym żadnych ubocznych). Kolejnych 2 rzutów (lekkich) dostałam po odstawieniu Gilenyi na okres kilku miesięcy przed staraniem się o dziecko.
Na swoim przykładzie mogę stwierdzić, że warto działać od samego początku z lekami, jeśli państwo na to pozwala. Dodam tylko, że ja dodatkowo korzystałam z pomocy zaufanego bioenergoterapeuty, do dziś korzystam (ja w to wierzę i tego się trzymam, skoro mi pomaga
Pozytywne myślenie i wiara to podstawa w każdej chorobie! Ale też nie każdy w uzdrowicieli, za dużo też oszustów w tej branży...). Poza tym wiadomo - zdrowe odżywianie, suplementy, sport, ruch i heja do przodu!
Ale tak naprawdę tylko lekarz będzie w stanie określić, czy potrzebujesz leku, czy też pociągniesz dalej bez i jaki jest etap Twojej choroby.

W Polsce zaczyna się leczenie od II rzutu dopiero. Wstrzykiwałam sobie interferon Rebif 3x w tygodniu. Łatwe zwłaszcza psychicznie to nie było. Gdy program się skończył i zostałam już bez leków, to w 2013 r. dopiero miałam II rzut - lekki (następnie kilka miesięcy na w/w Rebifie i chwilę później nieco Gilenya - 3 lata i rewelacyjne skutki, w tym żadnych ubocznych). Kolejnych 2 rzutów (lekkich) dostałam po odstawieniu Gilenyi na okres kilku miesięcy przed staraniem się o dziecko.
Na swoim przykładzie mogę stwierdzić, że warto działać od samego początku z lekami, jeśli państwo na to pozwala. Dodam tylko, że ja dodatkowo korzystałam z pomocy zaufanego bioenergoterapeuty, do dziś korzystam (ja w to wierzę i tego się trzymam, skoro mi pomaga
Pozytywne myślenie i wiara to podstawa w każdej chorobie! Ale też nie każdy w uzdrowicieli, za dużo też oszustów w tej branży...). Poza tym wiadomo - zdrowe odżywianie, suplementy, sport, ruch i heja do przodu!
Ale tak naprawdę tylko lekarz będzie w stanie określić, czy potrzebujesz leku, czy też pociągniesz dalej bez i jaki jest etap Twojej choroby.

