21-08-2017, 10:35
Dziewczyny mają rację: liczba ognisk ma się nijak do naszego stanu. Wielu z nas ma bardzo dużo ognisk, a czuje się dobrze. Ja też jestem takim przypadkiem. Mam tych ognisk tyle, że na wynikach nawet ich nie liczą, tylko piszą "bardzo liczne zmiany" tu i tu i tu i właściwie wszędzie, a choroby po mnie praktycznie nie widać. Dawno już przestałam się przejmować wynikami rezonansu. Przejmuję się tylko swoim samopoczuciem, bo ono mówi najwęcej o moim stanie. Co z tego, że w rezonansie będzie niemal czysto, jak choroba rozkłada na łopatki, a takie sytuacje też się przecież zdarzają. Akurat w SM to częsta sytuacja, że wyniki sobie, a samopoczucie sobie. I też często słyszałam od lekarzy, że leczy się człowieka, a nie wyniki badań.
Jeszcze tylko taki drobiazg na marginesie. Reni, nie jest prawdą, że wykorzystujemy tylko część naszego mózgu. To powtarzany często mit. Oczywiście wykorzystujemy cały nasz mózg, choć nie wszystko jednocześnie. Nieużywane narządy zanikają w procesie ewolucji, a nasze mózgi mają się dobrze. Poza tym zmiany demielinizacyjne nie są w "całym" mózgu, tylko w części zwanej istotą białą. Pozdrawiam
Jeszcze tylko taki drobiazg na marginesie. Reni, nie jest prawdą, że wykorzystujemy tylko część naszego mózgu. To powtarzany często mit. Oczywiście wykorzystujemy cały nasz mózg, choć nie wszystko jednocześnie. Nieużywane narządy zanikają w procesie ewolucji, a nasze mózgi mają się dobrze. Poza tym zmiany demielinizacyjne nie są w "całym" mózgu, tylko w części zwanej istotą białą. Pozdrawiam

