27-05-2016, 09:50
Witam wszystkich. SM zdiagnozowano u mnie w grudniu 2013 r. Najpierw był szok, kiedy lekarka prowadząca oznajmiła, co było przyczyną moich dolegliwości (zawroty głowy, wymioty, biegunka, nie mogłem ustać w pozycji pionowej). Jednak później pomyślałem (może to głupie), że jak już mnie coś dopadło i mam chorować to lepiej na SM niż nowotwór. Tej wersji trzymam się do dzisiaj
. Okazało się również , iż wcześniej miałem objawy, ale nie były one silne, dlatego nie zwracałem na nie zbytnio uwagi. Udało mi się załapać do programu lekowego tydzień po wyjściu ze szpitala. Początkowo brałem betaferon, ale wątróbka nie wytrzymała. Teraz jestem na copaxonie, od dwóch miesięcy biorę go 3 x w tygodniu. Do dziś pracuję zawodowo.
. Okazało się również , iż wcześniej miałem objawy, ale nie były one silne, dlatego nie zwracałem na nie zbytnio uwagi. Udało mi się załapać do programu lekowego tydzień po wyjściu ze szpitala. Początkowo brałem betaferon, ale wątróbka nie wytrzymała. Teraz jestem na copaxonie, od dwóch miesięcy biorę go 3 x w tygodniu. Do dziś pracuję zawodowo.

