05-12-2017, 14:52
Witam.
Piszę tu żeby dodać autorce tego wątku trochę otuchy.Przeczytałam to co napisałaś i krew mnie zalewa jak widzę w jak olewający sposób lekarze traktują chorobę jaką jest borelioza.Napisałaś,że test elisa i WB wyszedł pozytywne,a mimo to lekarze twierdzą,że boreliozy nie ma.Z własnego doświadczenia wiem,że borelioza daje tysiące różnych dziwnych objawów,ale lekarzy to co mówią do nich pacjenci średnio obchodzi.Moja przygoda z boreliozą rozpoczęła się 10 lat temu,kiedy to na wakacjach położyłam się spać zdrowa,a wstałam z bólem nadgarstków.Ból był taki ,że nie byłam w stanie chwycić noża i otworzyć klamki.Później powrót do domu,lekarz reumatolog,skierowanie do szpitala na reumatologie.Tam porobiono mi kilkanaście badań(również na RZS,czyli reumatoidalne zapalenie stawów) i mimo że badania nie wskazały na tą chorobę,na wypisie jak byk było rozpoznanie RZS.Przez kilka ładnych lat faszwrowano mnie sterydami i innymi lekami,z lepszym i gorszym skutkiem.Stawy w nadgarstkach przestały mnie boleć,za to zaczęły się problemy z kolanem.Po drodze operacja ,blokady w kolano itd,itp,ale ogólnie nie było najgorzej.W międzyczasie lekarz reumatolog zlecił badanie na boreliozę ,ktora wyszła w teście elisa w klasie IgG,czyli tzw "stara borelioza".Skierowanie do zakaźnika,ktory po przeleczeniu doxycycliną przez trzy tygodnie,dał skierowanie na badanie ,ale w klasie IgM,która już wczesniej nie pokazała boreliozy(więc,czemu niby miała by pokazać teraz)?Wtedy nie drążyłam tematu,nie wnikałam w te klasy IgG i IgM,pomyślałam,że jestem pewnie wyleczona.Przyszedł grudzień 2015 i stało się coś dziwnego.Wstałam rano i poczułam że piecze mnie język.Lekarz internista,skierowanie na wymaz z jmay ustnej,bo być może to grzybica.Oczywiście grzybicy nie było.Od tej pory do września tego roku odwiedziłam dziesiątki lekarzy różnych specjalizacji łącznie z psychiatrą,zrobiłam dziesiątki badań,w tym,TK głowy,RM głowy z kontrastem,oczywiście wszystko wychodziło ok.W międzyczasie dochodziły kolejne dziwne objawy tj:drżenie mięśni,bezsenność,palpitacje serca,mroczki przed oczami,nieostre widzenie,uczucie wibracji wewnatrz ciała,potworne zawroty głowy,uczucie tzw "zimnego" pieczenia(to jest takie uczucie jakby ktoś jednocześnie polewał mnie zimną i goracą wodą),do tego potworne zmęczenie (bywało tak ,że godzine po wstaniu z łóżka,musiałam się z powrotem położyć,bo nie miałam siły stać na nogach),dziwne uczucie odrealnienia od świata(wychodziłam z domu i miałam wrażenie jakbym była pijana,albo weszła do jakiegoś innego świata),drętwienie stóp i dłoni,bóle mięśni,wrażenie "zapadania" się pod ziemię i mogłabym tak dłuuugo jeszcze wymieniać.Lakarze wmawiali mi różne rzeczy łącznie z menopauzą(mimo,że to raczej za wcześnie),depresją,nerwicą a nawet SLA(stwardnienie zanikowe boczne).Byłam u dwóch zakaźników( w tym jednego pana profesora),mówiłam,że w przeszłości chorowałam na borelioze,ale też chyba to do nich nie docierało,bo po zrobieniu na bierząco testu elisa i WB,żaden boreliozy nie pokazał.Nie docierało,że borelioza była wykryta kilka lat temu,a i wtedy była ona już"stara".Któryś z neurologów dał mi skierowanie do szpitala na neurologie.Tam porobili mi badania podstawowe,badanie EMG,które jak wszystkie pozostałe badania wyszło ok.Miałam też mieć punkcję lędźwiową,ale w końcu jej nie zrobili i bez diagnozy wypisali do domu.Oczywiście wypisali antydepresanty( bo jak człowiek ma dziwne objawy,to wszystkich wkładają do jednego "wora" i twierdzą ,że to nerwica i depresja) Po powrocie do domu myślalam,że oszaleje.Robiłam już nawet badanie na poziom ołowiu w organizmie,bo nadmiar powoduje też różne dziwne objawy neurologiczne.W końcu we wrześniu trafiłam na panią doktór neurolog,która specjalizuje się w leczeniu neuroboreliozy.Ona skierowała mnie na badanie CD 57 i w końcu wyszło.Przewlekła neuroborelioza.Do tego badania na koinfekcje,które pokazały babeszjozę i bartonellę(to też od kleszcza).Od września jestem na trzech antybitykach jednocześnie i niektóre objawy zaczynają ustępować.Przepraszam,że się tak rozpisałam,ale ro dlatego,żeby Cię pocieszyć i powiedzieć,że mimo,że nie jestem lekarzem,to myślę na 90%,że Ty też masz boreliozę.Dodam jeszcze,że w pewnym momencie czułam się tak źle,że zrezygnowałam z pracy.
Pozdrawiam.
Piszę tu żeby dodać autorce tego wątku trochę otuchy.Przeczytałam to co napisałaś i krew mnie zalewa jak widzę w jak olewający sposób lekarze traktują chorobę jaką jest borelioza.Napisałaś,że test elisa i WB wyszedł pozytywne,a mimo to lekarze twierdzą,że boreliozy nie ma.Z własnego doświadczenia wiem,że borelioza daje tysiące różnych dziwnych objawów,ale lekarzy to co mówią do nich pacjenci średnio obchodzi.Moja przygoda z boreliozą rozpoczęła się 10 lat temu,kiedy to na wakacjach położyłam się spać zdrowa,a wstałam z bólem nadgarstków.Ból był taki ,że nie byłam w stanie chwycić noża i otworzyć klamki.Później powrót do domu,lekarz reumatolog,skierowanie do szpitala na reumatologie.Tam porobiono mi kilkanaście badań(również na RZS,czyli reumatoidalne zapalenie stawów) i mimo że badania nie wskazały na tą chorobę,na wypisie jak byk było rozpoznanie RZS.Przez kilka ładnych lat faszwrowano mnie sterydami i innymi lekami,z lepszym i gorszym skutkiem.Stawy w nadgarstkach przestały mnie boleć,za to zaczęły się problemy z kolanem.Po drodze operacja ,blokady w kolano itd,itp,ale ogólnie nie było najgorzej.W międzyczasie lekarz reumatolog zlecił badanie na boreliozę ,ktora wyszła w teście elisa w klasie IgG,czyli tzw "stara borelioza".Skierowanie do zakaźnika,ktory po przeleczeniu doxycycliną przez trzy tygodnie,dał skierowanie na badanie ,ale w klasie IgM,która już wczesniej nie pokazała boreliozy(więc,czemu niby miała by pokazać teraz)?Wtedy nie drążyłam tematu,nie wnikałam w te klasy IgG i IgM,pomyślałam,że jestem pewnie wyleczona.Przyszedł grudzień 2015 i stało się coś dziwnego.Wstałam rano i poczułam że piecze mnie język.Lekarz internista,skierowanie na wymaz z jmay ustnej,bo być może to grzybica.Oczywiście grzybicy nie było.Od tej pory do września tego roku odwiedziłam dziesiątki lekarzy różnych specjalizacji łącznie z psychiatrą,zrobiłam dziesiątki badań,w tym,TK głowy,RM głowy z kontrastem,oczywiście wszystko wychodziło ok.W międzyczasie dochodziły kolejne dziwne objawy tj:drżenie mięśni,bezsenność,palpitacje serca,mroczki przed oczami,nieostre widzenie,uczucie wibracji wewnatrz ciała,potworne zawroty głowy,uczucie tzw "zimnego" pieczenia(to jest takie uczucie jakby ktoś jednocześnie polewał mnie zimną i goracą wodą),do tego potworne zmęczenie (bywało tak ,że godzine po wstaniu z łóżka,musiałam się z powrotem położyć,bo nie miałam siły stać na nogach),dziwne uczucie odrealnienia od świata(wychodziłam z domu i miałam wrażenie jakbym była pijana,albo weszła do jakiegoś innego świata),drętwienie stóp i dłoni,bóle mięśni,wrażenie "zapadania" się pod ziemię i mogłabym tak dłuuugo jeszcze wymieniać.Lakarze wmawiali mi różne rzeczy łącznie z menopauzą(mimo,że to raczej za wcześnie),depresją,nerwicą a nawet SLA(stwardnienie zanikowe boczne).Byłam u dwóch zakaźników( w tym jednego pana profesora),mówiłam,że w przeszłości chorowałam na borelioze,ale też chyba to do nich nie docierało,bo po zrobieniu na bierząco testu elisa i WB,żaden boreliozy nie pokazał.Nie docierało,że borelioza była wykryta kilka lat temu,a i wtedy była ona już"stara".Któryś z neurologów dał mi skierowanie do szpitala na neurologie.Tam porobili mi badania podstawowe,badanie EMG,które jak wszystkie pozostałe badania wyszło ok.Miałam też mieć punkcję lędźwiową,ale w końcu jej nie zrobili i bez diagnozy wypisali do domu.Oczywiście wypisali antydepresanty( bo jak człowiek ma dziwne objawy,to wszystkich wkładają do jednego "wora" i twierdzą ,że to nerwica i depresja) Po powrocie do domu myślalam,że oszaleje.Robiłam już nawet badanie na poziom ołowiu w organizmie,bo nadmiar powoduje też różne dziwne objawy neurologiczne.W końcu we wrześniu trafiłam na panią doktór neurolog,która specjalizuje się w leczeniu neuroboreliozy.Ona skierowała mnie na badanie CD 57 i w końcu wyszło.Przewlekła neuroborelioza.Do tego badania na koinfekcje,które pokazały babeszjozę i bartonellę(to też od kleszcza).Od września jestem na trzech antybitykach jednocześnie i niektóre objawy zaczynają ustępować.Przepraszam,że się tak rozpisałam,ale ro dlatego,żeby Cię pocieszyć i powiedzieć,że mimo,że nie jestem lekarzem,to myślę na 90%,że Ty też masz boreliozę.Dodam jeszcze,że w pewnym momencie czułam się tak źle,że zrezygnowałam z pracy.
Pozdrawiam.

