10-12-2017, 03:09
(09-12-2017, 18:16)kasia1312 napisał(a): Hej.
Tak jak czytałam mój poprzedni wpis to stwierdziłam, że napisałam go "tak oschle". Przepraszam za toMartwię się strasznie... Nie przedstawiłam się ani nic, głupio wyszło
Nazywam się Kasia, mam 35 lat,męża, dwójkę fantastycznych dzieci. Witam Was wszystkich serdecznie.
Zacznę od tego, że na sm chorowała moja babcia więc znałam tą chorobę. 2-3 lata temu zaczęły się jakieś mrowienia, przechodziły i było ok. W te wakacje mrowienia znowu wróciły i obiecałam sobie, że to zbadam. Poszłam do internisty, zrobiła mi wszelkie możliwe badania, wszystko ok. Powiedziała, idź kobieto, nie przejmuj się tym ale jeżeli Ci to przeszkadza to dla świętego spokoju zrób rezonans. Poszła prywatnie no i wyszły zmiany liczne, potem drugi z kontrastem potwierdził. Byłam teraz w szpitalu na diagnostyce, wyniki z płynu bardzo szybko, po tygodniu potwierdziły sm. W poniedziałek wizyta u neurolog, rozmowa o leczeniu. Do szpitala trafiłam z mrowieniem w stopach i rękach. Po solu minęły ale teraz znowu wróciły.Muszę się chyba do tego przyzwyczaić.
Powiedz jak to jest po lekach? One niweluję te mrowienia?
Cześć Kasiu. Przede wszystkim - stwardnienie rozsiane dziś a kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu - to zupełnie inna sprawa. Dlatego pewnie sytuacja Twojej Babci była zupełnie inna niż Twoja. Z roku na rok coraz więcej się poprawa. Chociaż ciągle SM jest nieuleczalne, to jest coraz więcej leków zatrzymujących lub spowalniających naszą chorobę. Co więcej - rośnie ich dostępność dla pacjentów w Polsce (dzięki obejmowaniu kolejnych leków refundacją, wydłużaniem czasu leczenia etc). Przyglądam się sytuacji od ponad 5 lat, czyli - mimo wszystko - dość krótko. Jednak, choć wiele jest nadal do poprawy, to zmiany jakie nawet w tym czasie nastąpiły - są kolosalne.
Leki "na SM" mają za zadanie zatrzymać lub spowolnić chorobę. Nie można powiedzieć, że bezpośrednio działają na objawy takie, jak np. mrowienie. Jednak nie przejmuj się tym. Zazwyczaj takie objawy są czasowe i się wycofują. A w pierwszym okresie po diagnozie - często wynikają ze skupiania się (choćby podświadomie) na nowej sytuacji, mogą być psychosomatyczne. U wielu osób mijają po "przyzwyczajeniu" się do nowej sytuacji, gdy przestaje się skupiać na swoim samopoczuciu, chorobie etc.
Jak już Dziewczyny pisały - z SM można żyć naprawdę normalnie. Do tego, naprawdę psychika ma ogromny wpływ także na stan fizyczny, więc warto dbać także o ten aspekt. Powodzenia!

