24-12-2017, 23:59
Hej, witajcie wszyscy
Pierwszy raz się udzielam ale jak sami wiecie "jak trwoga to" do Internetu
Jestem córką SM-ki (jak to Mamcik siebie pieszczotliwie określa)... Obecnie wróciła z 4 sesji na Solumedrolu... rzut pojawił się nagle po 7 latach nieobecności z jego strony (leczenie eksperymentalne dawało pozytywne efekty) i gadzina nie chce odejść... obecnie objawy rzutu to przede wszystkim niedowład jednej nogi (początkowo obejmował cała stronę ciała) ale mimo leczenia GKS nie ma większej poprawy (teraz Mama może chociaż podnieść szczoteczkę do zębów do ust) co sprawia, że Mama niejako "upada na duchu"... przeraziła mnie informacja od Belanny o 19-stokrotnym leczeniu Solu... leki osłonowe - lekami osłonowymi ale tak długotrwałe leczenie takimi specyfikami nie wróży nic dobrego ;/ czy ktoś może doradzić co Mamcik może zrobić? stara się ćwiczyć, ruszać ale kolejne sesje szpitalne nie pomagają w rehabilitacji, każda sesja Solu kończy się ciężkim odchorowaniem jej po powrocie do domu... odnoszę wrażenie, że Mama niejako "gaśnie" a neurolog nie wie co robić...
a abstrahując Belanna, powiedz mi proszę... czy po tych kilkunastu wlewach z Solu doszło w końcu do poprawy Twojego stanu? czy wpadli w końcu na inny genialny pomysł? i czy nie było jakichś znacznych skutków długotrwałej terapii tym specyfikiem?
Pozdrawiam ciepło
Pierwszy raz się udzielam ale jak sami wiecie "jak trwoga to" do Internetu
Jestem córką SM-ki (jak to Mamcik siebie pieszczotliwie określa)... Obecnie wróciła z 4 sesji na Solumedrolu... rzut pojawił się nagle po 7 latach nieobecności z jego strony (leczenie eksperymentalne dawało pozytywne efekty) i gadzina nie chce odejść... obecnie objawy rzutu to przede wszystkim niedowład jednej nogi (początkowo obejmował cała stronę ciała) ale mimo leczenia GKS nie ma większej poprawy (teraz Mama może chociaż podnieść szczoteczkę do zębów do ust) co sprawia, że Mama niejako "upada na duchu"... przeraziła mnie informacja od Belanny o 19-stokrotnym leczeniu Solu... leki osłonowe - lekami osłonowymi ale tak długotrwałe leczenie takimi specyfikami nie wróży nic dobrego ;/ czy ktoś może doradzić co Mamcik może zrobić? stara się ćwiczyć, ruszać ale kolejne sesje szpitalne nie pomagają w rehabilitacji, każda sesja Solu kończy się ciężkim odchorowaniem jej po powrocie do domu... odnoszę wrażenie, że Mama niejako "gaśnie" a neurolog nie wie co robić... a abstrahując Belanna, powiedz mi proszę... czy po tych kilkunastu wlewach z Solu doszło w końcu do poprawy Twojego stanu? czy wpadli w końcu na inny genialny pomysł? i czy nie było jakichś znacznych skutków długotrwałej terapii tym specyfikiem?
Pozdrawiam ciepło

