06-01-2018, 21:30
Witam wszystkich ! Mam 19 lat, a pierwszy rzut spotkał mnie 3 tygodnie po napisaniu matury w 2017r. Brak czucia w lewej stronie ciała, zawroty głowy, postępujące z dnia na dzień problemy z chodzeniem. Po niezwłocznej wizycie u neurologa pobyt w szpitalu, wykonanie tomografii i MRI z kontrastem i usłyszenie diagnozy - ma pani stwardnienie rozsiane. Nie tak miał wyglądać początek najdłuższych wakacji w życiu, jak i wejście w dorosłość. Następnie cykl kroplówek i punkcja lędźwiowa w innym, już większym szpitalu, ostateczne potwierdzenie diagnozy. Na całe szczęście, po solumedrolu wszystkie objawy przeszły, rozpoczęłam leczenie Tecfiderą (dziś mija dokładnie pół roku). Od tamtej pory wróciło normalne życie, zaczęłam studia - farmację, idzie mi całkiem dobrze. Jednak o chorobie wiedzą tylko najbliżsi, mam pewnie uprzedzenia co do powiadamiania np. znajomych z grupy ze studiów o swoim stanie zdrowia. Zakładam, że póki nic się nie dzieje i objawów nie widać - nie ma co się przyznawać. Czy są na forum osoby, które diagnoza spotkała w równie młodym wieku, na starcie w dorosłość? Jak sobie radzicie ?

